2in1 czyli Dzień Mamy i pierwsza własna konstrukcja

Jestem mamą.

26 maja – Dzień Mamy. Obchodzę go już kolejny rok. Kolejny rok też wzrusza mnie ten otrzymany od dzieci ciutkę wymiętolony kwiatek, te poranne buziaki specjalnie na tę okazję, oraz – jak w przypadku Ignasia w tym roku słowa :” Mamusiu, przepraszam – miałem Ci zaśpiewać „Sto lat” , ale tego nie zrobiłem, bo się zawstydziłem”. To rozczula, i uwrażliwia. Jestem prze- szczęśliwą Mamą .

Mama vs. Konstrukcja 

Zupełnie niespodziewanie ten 26 maj mnie w tym roku jakoś zaskoczył- że oj, to już jutro! Już jutro też jedziemy do moich rodziców (do mojej Mamy, oczywiście). Cóż by tu na siebie wrzucić….i jakimś trafem przypomniało mi się, że od dwóch dni studiuję z niekłamaną przyjemnością ” Modelowanie form odzieży damskiej „ E.Stark tj.  podręcznik dla zasadniczej szkoły zawodowej raz technikum do nauczania zawodowu krawca lub technika technologii odzieży.

Kto obserwuje mnie na instagramie, ten wie, że oszalałam ( pozytywnie ) na jego punkcie, a raczej na punkcie samej konstrukcji. Nagle mnie olśniło jaki brak ograniczeń czeka mnie przy posmakowaniu tego ciastka. Ileż możliwości ! Ba, w dodatku gdy zaczęłam najpierw studiować teorię, wszystkie te wzory – okazało się, że to – wow- czysta matematyka! Potem – w dzień przed dniem mamy zaczęłam konstruować formę spódnicy podstawowej. Stwierdziłam, że pójdę krokami jak zaleca autorka- od najprostszych konstrukcji, po te bardziej misterne. Rysowanie samej formy strasznie mi się spodobało i przypomniało mi wręcz geometrię wykreślną za czasów gdy studiowałam budownictwo. A ja się z geometrią całkiem lubiłyśmy 🙂


A zatem zaczęłam przygotowywać tę formę, i moje zdziwienie, że po dobrej pół godzinie miałam już ją rozrysowaną! Gotową do wycinania i przenoszenia na tkaninę. Najpierw szybko uszyłam wersję próbną z jakiejś zalegającej w szafie pościelówki i, – o dziwo ( o Mamuniu ! ) wszystko pięknie , wszystko zgrabnie leży! To działa! 🙂

Próba i finał

No nic to – wieczorem, gdy dzieci już popadały, a mąż miał swoje obowiązki -pociachałam docelową tkaninę ,która również już od dawna zalegała na półkach. Z uwagi na na jej elastyczność zwęziłam spódnicę na szwach bocznych po centymetrze.
A, że tkaniny tej miałam jeszcze spory kawałek wymyśliłam, że wspaniale byłoby w końcu uszyć coś dla mnie i córci bliźniaczego. I tak padło na ekspresową spódnicę z koła – bez żadnego zszywania szwu nawet! Wszyłam tylko gumę overlockiem, obrzuciłam i podwinęłam dół. Niestety córa jak założyła tę spódnicę, to nie chciała jej ściągnąć, więc…. nie zdążyłam rozprasować podłożenia ( a wiadomo jak to przy kole- lubi się lekko marszczyć). Nic to – może kiedyś nadrobię, póki co najważniejsze, że córcia pokochała ją i fakt, że ma taką samą jak mama. Mówię Wam -radocha nie z tej ziemi . Radocha i duma w jej oczach 😀

I to tyle- zachęcam Was do tworzenia własnej konstrukcji – póki co spódnicy podstawowej, bo sprawdziłam empirycznie – ta jest do ogarnięcia. A satysfakcja z przygotowania firmy pod własne wymiary- gwarantowana ! 🙂


Od strony technicznej  : 

Wykrój : nawet nie wiecie, jaka to radocha móc w tym miejscu napisać – mój własny 😀 

Modyfikacje w wykroju:   –

Materiał: cienka tkanina bawełniana z elastanem , zużycie – długość spódnicy + pasek. 

zdj. w  plenerze –  mąż