5 szyciowych gadżetów, które warto mieć


5 szyciowych gadżetów

Jak wiecie, szyciem zajmuję się nie od dziś, a w swej pracowni z upływem czasu gromadzę coraz więcej rzeczy. Tych przydatnych, i tych mniej. Które są jakie, weryfikuje czas. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moją listę 5 szyciowych gadżetów, dzięki którym szycie jest po prostu szybsze i milsze. Nie są to gadżety typowo upiększające otoczenie lecz faktyczne akcesoria, które realnie usprawnią proces szycia. Bez każdej z wymienionych rzeczy, zapewniam Was da się – i żyć , i szyć , lecz – co tu wiele opowiadać – te przeze mnie wymienione sprawią, że spod naszej maszyny wyjdą świeże kreacje znaczne szybciej, a sama chwila tworzenia będzie zwyczajnie przyjemniejsza. Dla przypomnienia – kiedyś pisałam już o moich trikach usprawniającyh szycie i myślę, że warto tu o nich w tej chwili napomknąć ( klik) , byście mogli sobie do niego zerknąć i czerpać z mojego doświadczenia.  No to co –  zaczynamy z gadżetami ! 🙂

Nóż krążkowy + mata samogojąca

Na pierwszy ogień z listy 5 szyciowych gadżetów idzie ten największych gabarytów. I najwyższej ceny również.  Mata samogojąca, czyli cud miód mata, która przyspieszy krojenie i oszczędzi nasze blaty przed ostrzem noża krążkowego 😉 Ja posiadam matę firmy SewMe o wymiarach 45 x 60 cm i taka sprawdzi się przyzwoicie przy wycinaniu mniejszych gabarytów – bielizny, wykrojów kosmetyczek/toreb, a dla mnie zbawienna przy wycinaniu plisek i lamówek. Nie wyobrażam sobie tej ostatniej czynności wykonywać nożyczkami. A zwłaszcza, gdy cienka dzianina tańczy na wszystkie strony. Pięciowarstwowa mata wykonana ze specjalnego tworzywa posiada powierzchnię powodującą, że materiał się tak nie ślizga.  A nóż krążkowy ostry niczym brzytwa powycina nam nawet kilka warstw na raz ( przydało się, gdy szyłam hurtowo kosmetyczki dla bliskich 🙂 ) . Pewnie, gdybym miała więcej miejsca na blatach – zdecydowałabym się na większy rozmiar maty, ale ten który posiadam – jak na moje potrzeby sprawdza się wystarczająco.

Fastryga w taśmie

To dla mnie prawdziwy hit . Dowiedziałam się o niej od Hani z Mam kota na szycie ( Haniu dziękuję ! ocaliłaś mi sporo czasu 🙂 ) Po co fastrygować, gdy ma się taką taśmę ? Wszycie równiuteńko zamka; zszycie wzorzystej tkaniny, gdy chcemy spasować wzór; naszycie kieszeni.  To wszystko jest dużo łatwiejsze przy zastosowaniu tej taśmy. Trzyma bardzo mocno, nic się nie przesuwa. Naklejasz, sprawdzasz czy jest idealnie – i przeszywasz maszyną. Taśma jest bezbarwna i nie zostawia żadnych zabrudzeń. Ja mam dokładnie  , i tę właśnie Wam polecam.

Taśmy flizelinowe

Gdy zaczynałam szyć, nie wiedziałam o ich istnieniu. Wszędzie, gdzie Burda przykazała podklejać flizeliną – cięłam te 1,5 cm paski , nożyczkami – trwoniąc przy tym dużo czasu. Jak dowiedziałam się, że są już gotowe takie taśmy -w dodatku – do wyboru – cięte po skosie jak i po nitce prostej – przepadłam! Kupowałam różne ( z łańcuszkami , wzmocnieniami itp. ) ale finalnie wykorzystuję najwięcej te najprostsze. Zakupiłam je w hurtowych ilościach po 100mb  u Czeremchy i jak to się mówi – końca nie widać. Dostępne są z tego co wiem kolory biały, szary i czarny.

Pisaki samoznikające

Kiedyś stosowałam kredy, mydełka, drogie pisaki znikające dedykowane do rysowania oznaczeń na tkaninach. Aż poszłam na kurs szycia żakietu, w którym podpowiedziano mi, że najlepszym i najtańszym rozwiązaniem są niejakie dziecięce pisaki zmywalne (zwykłą wodą! ). Po kursie pobiegłam do domu i przy swoich dwóch szkrabach okazało się, że mam ich już tuzin na stanie! 🙂 Świetna sprawa, wygodnie i tanio. Za całe opakowanie zapłacimy tyle, co za jeden dedykowany szyjącym.

Taśma termiczna

Taśmę termiczną do podłożeń wypróbowywałam, gdy zależało mi, by ścieg podłożenia nie był widoczny. Prałam takie ubrania kilkakrotnie i nic się z nimi nie działo. Stosuję ją również w przypadku nieposłusznych, wywijających się odszyć.  W swoich zasobach posiadam tę od Czeremchy  i nową z Ikea, które jednak jeszcze nie próbowałam ( ale dziewczyny pisały mi wiele pozytywnych opinii na jej temat) . Podsumowując, taka taśma to takie czary mary w kilka sekund. Przyklejone, trzyma się – można więc wybiegać z domu na imprezę ! A wiadomo – czasem przed imprezą… nie ma chwili na ręczne podłożenia 🙂 Jak dla mnie  -kolejny szyciowy niezbędnik, zamykający listę 5 szyciowych gadżetów 🙂 

I to by było na tyle. Moje szyciowe gadżety, bez których dzisiaj – gdy wiem o ich istnieniu – nie jestem w stanie się obejść. A jakie są Wasze? Z chęcią posłucham wartościowych poleceń w tym temacie. Mam kilka szuflad jeszcze w swej pracowni wolnych, zarezerwowanych na kolejne szyciowe MUST HAVY 😉 Piszcie więc śmiało, dzielcie się tą wiedzą śmiało ! 🙂 

Pozdrawiam Was ciepło , Natalia 

  • Ja też mam swoją listę osobistą: http://szycie-i-cala-reszta.blogspot.com/2016/01/top-5-moich-ulubionych-akcesoriow.html?m=1 , choć wydaje mi się, że teraz wymagałaby niewielkiej modyfikacji;)

    • Dzięki za informacje ! Do tej nakładki na żelazko bbardzo mnie zachęciłaś – również miałam wtopę z koszulą męża… Muszę poszperać w internecie i zamówić. Dzięki! 🙂

      • Cześć,
        Ta nakładka to skrajne dziadostwo. Kupiła ją moja mama na swoje stare żelazko i efekt był taki, że żelazko z wersji „prasuję, ale zostawiam ślady rdzy”, przeszło w stan „nie prasujew w ogóle, bo nakładka wytraca za dużo temperatury”. Jak żelazko przestaje dobrze pracować, to trzeba niestety kupić nowe.
        Pozdrawiam,
        Kasia

        • Dzięki za opinię, lecz ja mam całkiem nowe żelazko. Powinno więc zadziałać, bądź inaczej – nie brudzić więcej stopki i materiału na desce, co jest dla mnie dość istotne … Chyba jednak podejmę wyzwanie i wypróbuję 🙂

          • Mam nadzieję, że trafisz na lepszy egzemplarz, bo ten mojej mamy pochłanial całe ciepło. Do tego stopnia był ciekawy, że mimo, że żelazko było nastawione na maksa, to dało się go przez nakładkę dotknąć. Daj znać, czy Twoje będzie lepsze 🙂
            Pozdrawiam,
            Kasia

  • Dopóki nie znałam noża krążkowego, wycinanie precyzyjnych kształtów z cienkich lub strzępiących się tkanin było okropnie frustrujące. A o taśmie zastępującą fastrygę słyszałam, ale zastanawia mnie tylko jak ona działa? Usuwa się ją jakoś potem? No bo jak tak skleisz dwie części razem i zszyjesz, to co z tą taśma potem?? 😉 Ja uwielbiam takie wpisy, bo czasem jeden prosty trik potrafi oszczędzić mnóstwo czasu…

    • Aga, ta fastryga w taśmie to nic innego jak taśma dwustronnie klejąca, z tym, że jest ona przezroczysta i bardzo cienka. Z tego co zauważyłam, to ona się nie rozpuszcza w wodzie, tylko pozostaje na ubraniu, lecz jest zwyczajnie nieodczuwalna ( w żaden sposób nie usztywnia tkaniny jeśli o to się martwisz) . Ale spełnia swoje zadanie jeśli chodzi o mocowanie elementów – ma bardzo mocny klej .

      • Dzięki, rozwiałaś moje wątpliwości 🙂 Bo od kiedy o niej usłyszałam, ciekawiło mnie jak ona działa i na czym to polega. W sumie nie przeszkadza mi to, że zostaje na tkaninie gdzie jest i tak szew. A oszczędza sporo czasu 😉

  • Cześć,
    Marzy mi się ten nóż do krojenia, ale jak zwykle, są ważniejsze rzeczy do kupienia 🙂
    Też używam znikających pisaków i już nigdy nie wrócę do kredy. 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

    • Znikające pisaki to jedno, ja używam tych zwykłych dziecięcych. Dziesięciokrotnie tańszych , wypróbuj 🙂

  • Coś czuję, że wydam teraz trochę na gadżety. Poluję od jakiegoś czasu na flizelinę w taśmie, koniecznie muszę ją mieć. Ja za to uwielbiam automatycznie zwijany metr krawiecki, magnetyczny ogranicznik szwu i paczuszkę na szpulki do bębenka – wreszcie mam w nich porządek.

    • W sumie jakby się zastanowić, to tych przydatnych gadżetów jest sporo. Ja starałam się wybrać takie, o których potencjalnie szyjące mogą nie wiedzieć.
      Naprawdę nie używasz flizeliny w taśmie? Tylko wycinasz paseczki z flizeliny na metry? Kurczę, koniecznie zakup, bo to naprawdę zaoszczędza czasu ( i nerwów ) 🙂

      • Serio, jakoś zawsze zapominam zamówić, a jak szukałam stacjonarnie, to sprzedawcy robili wielkie oczy. Chyba dlatego nie znoszę tej czynności

  • Wredna Zołza

    Wow! Nie wiedziałam, że takimi pisakami można rysować po tkaninie i nic im nie będzie… okrągłego noża nie mam, ale coraz częściej o nim myślę. Bardzo przydatny wpis!
    Pozdrawiam

  • Aż strach się przyznać…! Nie mam żadnego gadżetu!! Wiooo.. na zakupy:) Dzięki.

  • A nie… modyfikuję mój komentarz…taśmę termiczną mam:)

    • Serio , taśm flizelinowych nie używasz? Matulu, ile to czasu wycinanie ręczne tych paseczków 😉 Podziwiam za wytrwałość! No to je zakupuj Aga koniecznie, bo niedrogie a usprawnią pracę 😀

  • Dr Szyje

    Wszystko posiadam 😉
    Ale nie wiedziałam, że są spieralne mazaki dla dzieci i tym bardziej, że mogę to wykorzystać przy oznaczaniu!!!
    Druga rzecz, która jest chyba największym zbawieniem dla mnie w tej chwili, jest zastosowanie taśmy termicznej do odszyć, by mi nie wywiały się jak szalone!
    Dzięki Natalia 😉

  • justyna magdalena

    zainteresowałaś mnie tymi pisakami i fastrygą w taśmie,i taśmą flizelinową – oj,szykują sie zakupy 😀