Jak łatwo jest wypaść z rytmu


Żadna to prawda objawiona, że jak się czegoś regularnie nie praktykuje to nam dryg do tego maleje. I nie, nie mówię tu wcale o szyciu. Całe szczęście szycie to takie wyrozumiałe hobby jest, że nawet jak mam kilka tygodni odwyku , to jakoś nie zapominam jak się te moje maszyny prosto prowadzi. Mówię o blogowaniu, mili moi. Bo samo szycie to to pikuś jest przy tej całej otoczce zaprezentowania swego ” dorobku” w cyberprzestrzeni. Ba , ja rzeczy poszytych do przedstawienia na blogu zgromadziłam już na wieszakach kilka, tylko z ich publikacją gorzej, tym bardziej, że jakby nie patrzeć odrobina doby mi ostatnio z mojego czasu ” wolnego” ubyła . Wróciłam wszakże po czterech latach z urlopu zwanego optymistycznie „macierzyńskim ( żeby uściślić- był w tym również niejaki „wypoczynkowy”, bo czwórki dzieci to ja nie posiadam, oj nie -a zaledwie sztuk dwie 😉 ) w rewiry zawodowe, i to zdecydowanie dalekie od szyciowych, bo budowlane. A wróciłam z utęsknieniem, przyznam szczerze, bo chciałam już zdecydowanie nieco bardziej wśród i wykwalifikowanych, i najzwyczajniej w świecie dorosłych poobcować. Skutkiem ubocznym tego jest jednak, że czasu na własne przyjemności mam mniej. Ale nie ubolewam z tego powodu, a prędzej zastanawiam się jakby go maksymalnie wykorzystać.

A blogowanie to zajmujący temat, bo opiera się jakby nie patrzeć na odrobinę czasochłonnym szyciu, obok którego ruchem jednostajnym toczy się kolejno: zrobienie zdjęć ( w przemyślanym miejscu, z przemyślanym fotografem, z ogarnięciem tematu : co z dziećmi w tym czasie? ) , potem obróbka by dostosować je do potrzeb strony. Następnie tworzenie tekstu, co by to innym się przeczytać dało, i chciało. Żeby to wszystko spójnie się w jedną całość składało. Potem upublicznianie w mediach typu facebook i instagram. Już nie wspomnę o czytaniu Waszych komentarzy i odpowiadaniu na nie – bo to wszakże największa frajda !

No tak, wszystko to chwilę trwa, a nie zawsze ta chwila, siły i chęci się znajdą. Zwłaszcza teraz, na tym etapie zawodowo- macierzyńskim w którym się obecnie się znajduję. Więc chciałam Wam tylko oznajmić, że będzie mnie tu teraz nieco mniej. Ale ufam w Waszą wyrozumiałość w tym temacie 🙂 Postaram się jednakże tu bywać, tworzyć swoje kreacje i podziwiać Wasze. Inspirować i pozwalać się zainspirować. Szycie uwielbiam, i nie zamierzam się z nim absolutnie żegnać.

Ale, ale nie zbaczając z torów- sukienkę przecież poczyniłam! Kolejną . Kolejne falbaniaste wdzianko,obok bluzki w polne wiechecie z falbaną na czele i obok tej, przy dekolcie wielce falbaniastej również. Trend ten przypadł mi do gustu, jak wielu z Was. Co poradzić, że subtelna natura kobieca goni za tą zwiewnością i eterycznością jaką prezentują sobą falbanki? Nic poradzić, tylko się tym cieszyć ! 🙂

Zrobiłam jednak porządnego babola przy tym jakże prostym kroju z dwiema zaszewkami piersiowymi zaledwie. Otóż- nie posłuchałam się Burdy w kwestii doboru tkaniny ( a raczej miała być dzianina …) , i uszyłam ją z totalnie nieelastycznej, acz przyjemnej w dotyku i dla oka poliestrowej materii. No i cóż, ciągnie mi się w okolicach pach. Trochę mnie to denerwuje, nie powiem. Ale bardziej to mnie unieszczęśliwia fakt, że ja odkąd szyję, czyli od prawie 3 lat jeszcze się nie nauczyłam, że jak zalecana dzianina, to dzianina ( ! ) a nie żadna tam nieelestyczna bajeczna tkanina. No i nawet fakt, że wykroiłam rozmiar większy nie uratował sytuacji. W związku z powyższym, będę się trochę nosząc tę sukienkę męczyć. Ale nosić będę, bo mi się podoba ! A krój już w szczególności . Wymyśliłam sobie, że uszyję kolejną jego wersję, lecz już z tej zalecanej dzianiny, rozciągliwej że ho ho, co by móc sobie ją wygodnie i nieskrępowanie do pracy w biurze nosić. Tak bardziej elegancko, bo w wydaniu kwiecistym to jednak o stylistykę klimatu boho mi to zahacza.


A jakby ten jeden babol był jeszcze mało, to okazało się, że źle wszyłam jeden rękaw. Zmarszczyło mi się tak mocno, że nawet bym o tym nie śniła. Na manekinie jakoś tego nie dostrzegłam. Dopiero na zdjęciach ujrzałam jak bardzo . Nic to, będzie prucie. Bo wiadomo, bez prucia się nie liczy… takie ot uroki szycia 😉

I jeszcze tak technicznie, surowo, na manekinie. Pełna prezentacja, co by niczego, nikomu nie brakło  🙂 :


Od strony technicznej  : 

Wykrój : Burda 12/2016 #112

Modyfikacje w wykroju: wydłużenie o 14cm

Materiał:  tkanina poliestrowa zakupiona stacjonarnie w Szczecinie , ok. 1,5 mb

Zdjęcia:  mąż

Przeczytaj także :

  • Piękne zdjęcia! I piękna Ty w tym wydaniu. Jeżeli Cię to pociesza, to sama rzadko się słucham Burdy i innych gazet w kwestii doboru materiału. I różnie wychodzi 🙂 Ale bez tego nie ma zabawy, więc co tam!
    Gratuluję powrotu do pracy! Sama zaczynam mieć na to ochotę – póki co poszłam do pracy charytatywnej, którą pokochałam. Ale czegoś za pieniądze muszę w końcu poszukać. Bo co wyjście do dorosłych ludzi, to wyjście. No ale rozumiem problemy z brakiem czasu na blogowanie. Od kiedy pracuję to miotam się niemiłosiernie. Bo na bloga to trzeba mieć i wenę i czas i pogodę (na zdjęcia) i całą masę czynników zgranych w jednym momencie. Mimo wszystko miło Cię widzieć po przerwie. I czekam na resztę 🙂

  • Twórcze Wytwory

    Doskonale Cię rozumiem, bo mi też już na te zdjęcia i blogowanie to czasu nie starcza. A sukienka bardzo ładna!

  • Piękna sukienka, bardzo ładna tkanina! Ten wykrój to uwielbiam i szaleję za nim!

  • Do tematu blogowania podchodzę tak, żeby czasem nie uznać tego za przymus, obowiązek, że ma być jeden post w tygodniu, choćby się waliło i paliło. Nie robię z bloga drugiej pracy, zadania z którego rozlicza mnie najsurowszy szef – ja sama. Trochę mi zajęło psychiczne dojście do takiego luzu i spokojnego podejścia, ale warto 🙂

  • Pięknie ci w tej sukience! A co do blogowania u mnie to samo tylko że już wcześniej jak zaczęłam się do sesji przygotowywać. Jeszcze rok studiów mi został w najbardziej optymistycznej wersji więc sprężam się żeby nie zrobić tyłów więc czasu na szycie nie mam. Do tego praca, czasem praca w domu, mąż i dziecko. Może bardziej nie mam czasu na zdjęcia i pisanie bo co nieco poszyłam ale nic poważniejszego. Plany mam obecnie inne więc na blogu też mnie mniej. Rozumiem Cię doskonale i życzę miłego powrotu do pracy 🙂

  • Anettaszyje

    Trudno jest pracować, ogarnąć dom i jeszcze blogować, ale dajesz radę i efekt można podziwiać. Sukienka śliczna, te kwiaty są wyjątkowe. Ja podobnie, mam naszyte ale gorzej z zamieszczaniem. 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Piękna sukienka, uwielbiam kwiatowy print. Ja również kiedyś uszyłam sukienkę z materiału nieelastycznego i niestety to był błąd. Kolejne wersje mojej sukienki były już z materiałów z domieszką lycry :-). Jedziemy chyba na podobnym wózku :-), bo ja również zaraz wracam do pracy (październik) po prawie trzech latach. I również zastanawiam się jak połączę pracę, dom, blogowanie, szycie i moje inne pasje :-). Mam nadzieję, że czas jakoś to ureguluje i przy dobrej organizacji da się to jakoś pogodzić :-), a jeśli nie, to również będę rzadziej tworzyć posty, nic na siłę. Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • My – piękne, młode, trzydziestoletnie – bardzo dobrze Cię rozumiemy :). Wszak jesteśmy na podobnym etapie życia. A zresztą wszystkie z nas, dla których szycie i blogowanie jest pasją, a oprócz tego ogarniają masę innych obowiązków, niejednokrotnie muszą się zmierzyć z tym, że nie zawsze tego czasu na wszystko wystarczy i czasem trzeba ten kawałek własnego ogródka zostawić na chwilę.
    Powrót do dorosłych to było dla mnie bardzo ekscytujące przeżycie :). Nie byłam w domu co prawda tak długo, ale w zupełności wystarczyło, żeby za nimi zatęsknić ;).
    W takich kwiatowych printach wyglądasz pięknie! Jak one fantastycznie podkreślają Twoją delikatną i eteryczną urodę. Do tego stopnia jestem urzeczona widokiem, że nawet tego babola, o którym piszesz, nie zauważyłam :).

  • Szyję…bo kocham i potrafię

    Ja jestem z tych starszych blogerek szyjacych 😀 co już maluczkich dzieci nie mają, czyli w dużej mierze pochłaniaczy sporej ilości czasu, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Rozumiem Cię doskonale, bo sama byłam kiedyś w takiej sytuacji, co prawda bloga nie prowadziłam, bo jeszcze wtedy nie miałam bladego pojęcia o istnieniu czegoś takiego, ale czasu dla siebie nie miałam zupełnie. Ledwo doby starczało mi na pracę i zycie rodzinne a nijak było wygospodarować choć skrawek dla siebie. Był to czas ciężki, ale tez miał swoje dobre strony, sporo się nauczyłam, sporo wyciągnęłam wniosków, więc laikiem w tej kwestii nie jestem i pretensji miec nie będę 😀 Trzeba znaleźć złoty środek, aby wszystko ze soba pogodzić i nie zwariować, nie można robić czegoś na siłę bo satysfakcji z tego żadnej, wierzę, że Ci się uda wszystko poukładać i tak zorganizowac, że bedziesz miała czas na chwilę przyjemności w postaci uszytych przez siebie nowych rzeczy, które nam tu od czasu do czasu pokażesz … a co do sukienki piekna tkanina, i taka tez sukienka 🙂
    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki 🙂

  • Beata Makula

    Świetna sukienka, materiał rewelacyjny. A że tam trochę ciągnie pod pachą, można się pomęczyć jak się tak dobrze wygląda 😉 Rozumiem cię że po 4 latach tak tęskno ci za pracą, ja wracałam po 1,5 roku i też się cieszyłam że trochę zmienię otoczenie bo myślę że choćbyśmy jak kochały swoje dzieci, to jak 8 godzin spędzamy w pracy, tęsknimy i kochamy jeszcze bardziej ;-D Pozdrawiam i czekam na następne piękne uszytki 😉

  • wypadanie z rytmu, znam to dobrze 🙂 tyle jest rozpraszaczy naokoło, tyle równych zdarzeń, które odciągają uwagę. Ja przez ostatnie miesiące żyłam na wariackich papierach i mowy nie było o czasie na szycie i chyba lepiej nie będzie niestety. A może stety? Może to nie takie złe, bo jak czasu mniej przy maszynie, to lepiej go wykorzystujemy 🙂 Twoja kiecka jest piękna, tkanina dokładnie taka, jak mi się teraz marzy, a krój idealny dla ciebie. Ja mam teraz fazę na szpiczaste dekolty.

    Pozdrawiam i życzę tylko kreatywnego czasu przy maszynie 🙂

  • ThimbleLady

    Piękna sukienka. Fason idelanie dopasowany do Twojej figury i ciekawej materii.