Jak nie szyję…


to dziergam ! 🙂 Tak, ta czynność przez ostatnie 2 miesiące pochłonęła mnie całkowicie. Znalazłam w niej taki relaks po całym dniu przepełnionym wrażeniami, że wpadłam niczym śliwka w kompot! Wieczór przy muzyce/ telewizji bez ćwiczenia palców na drutach był dniem straconym. Poza tym, ta jesienno – zimowa aura wysysająca z nas całą energię naprawdę nie pozwalała mi na harce przy maszynie, skakanie nad wykrojami, machanie nożyczkami nad tkaniną czy konstruktywne przemyślenia – co z czym zszyć , w jakiej kolejności, czy podkleić /nie podkleić itp. Nie to, żeby dzierganie pozbawione było kreatywności, co to to nie. Jest ono po prostu zajęciem zdecydowanie bardziej statycznym pozwalającym odpocząć naszemu ciału – i umysłowi.

Wydziergałam parę rzeczy i chciałabym się z Wami nimi tutaj podzielić, bo jeśli nie zrobię tego teraz – z pewnością nie zrobię tego już później. Część z Was, która jest ze mną na bieżąco na instagramie, gdzie dzielę się szczegółowiej swoim dziewiarskim zacięciem – widziała już z pewnością sporą część z nich.

Zatem, powstały : czapki , czapy , czapeczki ( moje pierwsze czapki tutaj )

Dla mnie:

a16

a14

a12

Dla męża : a11

Dla córki:

a9

Dla koleżanki córki:

a5

a6

Koszyki, tudzież osłonki na doniczki  : 

jn3

Podkładeczki, dywaniki i dywany  :

a1

a2

jn1a

jn2

W tym podkładeczki, które przekształciły się w dywaniki:

a17

a3

a4

Pamiętacie mój pierwszy szydełkowy dywan ? Ewoluował. Z przygodami, było wielkie prucie, bo falowało lepiej niż Bałtyk w czasie sztormu. Nadgarstki odmawiały posłuszeństwa, palce nabawiły się odcisków, ale ja uparcie brnęłam do celu, bo mi się po prostu pastele w pokoiku córci wymarzyły i kropka ! 🙂

jn4

Finalnie stanęło na 132 cm. I starcza, w zupełności. Przyjemnie grzeje w pupę, gdy układamy klocki, przebieramy się, lub uprawiamy zapasy 🙂 No i cieszy oko, nieprawdaż? 🙂 Mnie za każdym razem, jak wchodzę do pokoiku ! 🙂

j6

jn5

Troszkę się tego nazbierało. Nie będę szczegółowo opisywać każdej z prac, wierzę, że zdjęcia mówią same za siebie. Nie są to trudne ściegi. Wiedząc jak wykonywać oczko prawe i lewe nawet amator, po krótkich ćwiczeniach jest w stanie wydziergać podobne rzeczy. Dlatego jeśli się zastanawiasz, czy chwycić za druty, czy szydełko – zachęcam Cię gorąco. Nie dość, że stworzysz jedyny w swoim rodzaju klimat w domu, to miękkość i ciepłota stworzonych ubrań przebije wszystkie sieciówkowe egzemplarze!

Pozdrawiam Was ciepło , Natalia

Przeczytaj także :

  • Fantastyczne rzeczy. A dokładnie takiego dywaniku potrzebuję do pokoju Hani. Myślisz, że dałabym radę machnąć? Bo nie powiem, dałaś mi porządnego kopa w zad 🙂

    • Myślę, że zdecydowanie dałabyś radę 🙂 Jeśli chcesz dokładnie taki kształt dywaniu jak mój, tj. taki lekki wielokąt ( 12-kąt) aniżeli idealne koło , korzystając z techniki słupków ( double crochet ) to polecam Ci ten tutorial https://www.youtube.com/watch?v=ukrrfXc8_Cw&t=196s . No i troszkę poćwiczyć ( tylko na grubszym sznurku , a nie na cienkiej mulinie – jak ja początkowo ćwiczyłam – bo to katorga !;-) ) i do dzieła z gotowymi sznurkami bawełnianymi ! Trzymam kciuki ! 🙂

      • No tak myślę, że podejmę wyzwanie. Tylko gdzie ja tu sznurek upoluję?! Może Aliexpress… a w międzyczasie poćwiczę na czymś innym…

  • Anetta szyje

    Mnóstwo cudownych rzeczy, w które włożyłaś tyle pracy, ale się opłaciło. Podziwiam w dwa miesiące tyle rzeczy, robisz chyba bez wytchnienia. 🙂 🙂

    • Ze sznurka bawełnianego dzierga się szybciutko, więc sprawnie to szło 🙂 Czapy, z grubszych włóczek to raczej też szybka sprawa. A dywan w sumie zaczęłam jakoś chyba dalej niż 2 miesiące temu, bo miałam lekki przestój czekając na sznurki. Wiesz, to taka moja pasyjka świeża – więc chce mi się to robić w wolnej chwili po prostu. Z resztą odprężające to całkiem . Sama na pewno wiesz doskonale :-)Cieszę się, ze się podoba . Pozdrawiam 🙂

  • Powiem Ci, że obserwuję Twoje robótki na Instagramie i postanowiłam, że w tym roku to już muszę się nauczyć robić na drutach 🙂 Pomogła w tym niejedna rundka po sklepach, w których ze świecą szukać wełny w szalikach czy czapkach – a akrylu nie znoszę. Trzymaj kciuki za moje postanowienie! 🙂

    • Super ! Trzymam kciuki 🙂 A ze sklepowym asortymentem to masz absolutną rację- to samo mną kierowało, gdy zaczynałam przygodę z włóczkami 🙂 Powodzenia 🙂

  • Cudny urobek! ja też wpadam w takie dziergane fazy 🙂 nie wyobrażam sobie zimy bez własnoręcznie wydzierganych akcesoriów.

  • Śliczne rzeczy wydziergałaś. Taki wybór : grube druty, gruba wełna na początek jest najlepszy. Masz już opanowaną technikę i teraz tylko czekać na sweterki . A znając Cię, to niedługo podejmiesz i to wyzwanie :).
    Ja nauczyłam się robić na drutach jak miałam 15 lat i, umiejąc tylko oczko prawe, zaczęłam od szalika. Nim nauczyłam sie zakańczać robótkę szalik mial 3 metry! – bylam z niego niezwykle dumna 🙂
    Zanim pojęłam ideę lewego oczka wydrutowalam jeszcze sweterek – he ,he też byl super 🙂

    Wszystkie Twoje projekty bardzo mi się podobaja, ale dywanik jest nie do przebicia. Cudo! I te pastele! Cudo!

    Pozdrawiam Cię serdecznie

    Ewa

  • Ależ niesamowite postępy! Dopiero dziergałaś pierwszą czapę. Naprawdę sweter nie powinien Ci stwarzać problemów. Po prostu zacznij 😉
    Pozdrawiam 🙂

  • Natalia, ale Ci to dzierganie ładnie wychodzi! Jakie równe oczka. Wszystko sprawia wrażenie takiego puchatego i mięciutkiego. Nic tylko się przytulać ;). Ja miałam drutową fazę już jakiś czas temu, ale może do tego wrócę.Czuję, że coraz bardziej mnie ciągnie, zwłaszcza jak widzę takie ładne rzeczy :).