Lekkie retro w grochy


Sukienka z dołem z koła marzyła mi się od zawsze. Tylko nie zawsze było mi po drodze z taką ilością materiału, bo jednak koło to zdecydowany tkaninowy pożeracz.

1m

4m

Cóż to był za bal!

Uszyłam ją na bankiet, na który wybraliśmy się z mężem. A na jej uszycie miałam tak naprawdę niewiele czasu, bo tydzień. W zgiełku domowych obowiązków, przy dwójce małych dzieci niekiedy trudno jest wysupłać choć kilka dłuższych chwil ( i niekiedy sił) na swoją pasję. Bym wyrobiła się na czas postanowiłam zrobić sobie biznesplan uszycia takiej sukienki tj. rozpisać punkt po punkcie co jest do wykonania i w jaki dzień tygodnia.

d

I z zadowoleniem muszę przyznać -taka szczegółowa lista to swoisty motywator napędzający do działania ! Udało mi się z niej wywiązać znakomicie. Zajęło mi to 4 dni, a każdego wieczora mogłam zasypiać spokojnie, że wykonałam dokładnie to co sobie zaplanowałam. Więc na dzień bankietu – ryzyko, że się nie wyrobię spadało do minimum .

Ale , ale ! Sukienka !

Sukienka , która miała być mocne retro, wyszła takie lekkie retro . Planowałam przywdziać ją z czerwonymi akcesoriami – sandałami, torebkami, czerwonymi ustami, ale… jakoś nie czułam się w takiej stylizacji. Postawiłam na cieliste dodatki a z planowanych czerwieni pozostał jedynie kolor paznokci 🙂 Suknia ma wspaniały dół z koła  , który kręci się faktycznie przepięknie i na takie tańce hulance to znakomity wybór.

11m

5m

Planowałam uszyć ją całą na podszewce. Jednakże, po przymiarce zszytego wierzchniego materiału i próbie wirowania wzdłuż własnej osi okazało się, że na dole podszewka będzie zbyteczna. Spódnica bowiem, zapewne z uwagi, że nie jest to idealne koło a jedynie  7/8 ( wyjaśnienia w dalszej części) –  nie wymagała podszewki. Przy największym bowiem kręceniu się nie odsłaniała mi tego, czego nie powinna. Zatem góra ( na podszewce) jest estetycznie wykończona, bez  żadnych stebnowań po wierzchu, dół – po prostu wygodnie przewiewny.

3a male

10m

W stosunku do oryginału sukienka jest znacznie zmieniona. Na górze pozbyłam się ozdobnych otworów przy dekolcie przodu, pozostawiając jedynie duży, okrągły otwór w tyle , jako takie urozmaicenie, efekt zaskoczenia.    Zaszewki przodu i tyłu biegnące od talii pozostawiłam bez zmian. No i dół jest całkowicie zmieniony- w oryginale był ołówkowy. Ale wiadomo – z sukienkami odciętymi w talii można wszelako kombinować dodając różne doły-ołówkowe, koło, półkole , marszczenie – czego tylko dusza zapragnie.

7m

8m

9m

Góra tej sukienki już dziś wiem, że na stałe zagości w moim repertuarze letnich sukienek, gdyż  jest prosta, szybka do uszycia, a przy tym, bez dodatkowych modyfikacji idealnie dopasowana do mojej sylwetki. Czego chcieć więcej !W dodatku w rozmiarze 36, bez żadnych dodatkowych zwężeń w szwach bocznych ! A – przepraszam, z uwagi, że przynależę raczej do tej wyższej kategorii kobiet ,dla pewności obniżyłam stan o 2 cm z obawy, by talia nie wystąpiła mi tuż pod biustem .

Spódnica z koła ( trochę dłuższa opowiastka)

Wiele naczytałam się odnośnie trudności z uszyciem, a precyzyjniej- wykończeniem spódnicy z koła. Ale opowiem o moich przygodach. Skroiłam koło zgodnie z wyliczeniami matematycznymi . Było to nietrudne, tylko zrobiłam jednego małego babola. Bojąc się, by spódnica nie uciskała mnie w talii , dla pewności zrobiłam większy obwód aniżeli powinnam. Na wskutek tego moje koło  musiałam zmniejszyć do jakichś 7/8 gdyż obwód spódnicy wystawał z jakieś 10cm w stosunku do obwodu talii uzyskanego z góry sukienki. Nic to , ciachnęłam i zmniejszyłam to koło i jest takie ździebko niepełne.

2m

Dół przyszyłam do góry nakleiwszy wcześniej paski flizeliny by mi z czasem to koło ( dość ciężkie i mięsiste) nie pociągnęło reszty sukienki wyciągając jej przy tym. Pozwoliłam sukience powisieć na manekinie dobę i wtedy zaczęły się całe akrobacje. Koło się tak powyciągało i pofalowało , że ooo… ale ponoć tak ma być 🙂 Najpierw nazgrzytałam zębami na manekina, że nie pomaga , a miał pomagać. Potem na tą śmieszną suwmiarkę przy jego nodze… Ale finalnie się z nimi zaprzyjaźniłam. Te narzędzia faktycznie chciały współpracować, tylko potrzebowały mojego zrozumienia! Z dodatkową pomocą kredy wyznaczyłam upragnioną linię dołu sukienki, a ręką drżącą z emocji pościnałam te zwisy, w niektórych miejscach nawet 6 cm ! No nie było wyjścia. Ale dzięki temu sukienka odsłania kolanko 😉

a

Co do samego podwijania dołu koła, zastanawiałam się jak to ugryźć. Wyczytałam kiedyś o zaletach stosowania w tym miejscu gotowych lamówek ciętych ze skosu, i już byłam gotowa to uczynić, kiedy zdecydowałam się podjąć ryzyko i zrobić to nieco inaczej. Na e-krawiectwo.net znalazłam porady doświadczonych krawcoholiczek, żeby przefastrygować dolny brzeg spódnicy najluźniejszym ściegiem maszynowym w odległości ok. 0,5cm od brzegu. Wcześniej wykończyć jak kto woli: overlockiem czy zyg- zakiem. Następnie fastrygę tą lekko ściągać i dopiero wtedy zaprasowywać i szpilkować powstałe podwinięcie.

cA potem można to przyszyć ręcznie( co też na początku zamierzałam uczynić) bądź maszynowo ( co na końcu uczyniłam 😉 ) . Miało być elegancko i miało być kryte podwinięcie ( a więc ręczne), ale przyznaję się bez bicia – nie starczyło mi tym razem cierpliwości. Już chciałam narzucić tę kieckę na grzbiet, już chciałam ją mężowi zaprezentować, na bankiet wyjść. A kryte podłożenie zajęłoby mi z pewnością jakieś ze 3h robótek ręcznych ! Nie tym razem ! 😉

Niemniej pomysł z obrzuceniem brzegów, fastrygowniem, żelazkiem i podwinięciem empirycznie sprawdziłam i mogę szczerze polecić. Ładnie ten patent wdaje brzeg spódnicy, przez co łatwiej jest go podwinąć i wygląda to raczej przyzwoicie. No może nie tak pięknie jak wykończenie lamówką ale w moim poczuciu estetyki – dość przyzwoicie 🙂

3a

6m


I na koniec ujęć kilka od lewej strony:

1

1a

1c

1d

3

Zdjęcia w plenerze : moja siostra Karolina


Od strony technicznej  : 

Wykrój :  Góra to wykrój z  Burdy 6/2016 model 112 , rozmiar 36, dół to spódnica z koła – wykrój wyrysowany bezpośrednio na materiale

Modyfikacje w wykroju:  pozbyłam się ozdobnych łezek przy dekolcie przodu, dół z ołówkowego zmieniony na koło

Materiał:  Tkanina bawełniana z elastanem – 2,10mb , podszewka – tkanina wiskozowa z elastanem – 0,5m

Przeczytaj także :

  • Bardzo pięknie wyszło, i ile pracy. Nie poradziłabym sobie, dlatego tym bardziej jestem pod wrażeniem. Przymierzam się do uszycia sukienki z Burdy i już się boję. Ta z tymi wycięciami łezkowymi też przyciągnęła moją uwagę, ale wydaje się dla mnie za trudna. Tobie wyszła wspaniale.

    • Dziękuję 🙂 Trzeba próbować, nie ma nic bez ryzyka ! 🙂

  • Śliczna sukienka, z czerwonymi dodatkami faktycznie bardziej retro by wyglądała 😀 Ciekawe, że na Tobie to prawie pełne koło nie wygląda na takie „pełne”. Na mnie spódnica z półkoła wygląda już bardzo obficie.

    • Rzeczywiście masz tu rację. To koło mi się również aż tak bardzo obfite na mnie nie wydaje. Domyślam się, że to przez to, że je kawałek jednak ciachnęłam i nie do końca jest takie pełne jak być powinno… A dodatki – zawsze można coś zmienić 🙂

  • Piękna sukienka – bardzo wdzięczna i dziewczęca. I nie tylko na imprezy, bo i na co dzień fajna.
    Uwielbiam tego typu sukienki (właśnie coś w ten deseń szyję nawet).
    A jak wszywasz podszewkę tylko w górną część, to ona sobie tak wisi w talii, czy doszywasz ją do szwu łączącego górę z dołem? Pytam, bo niejednokrotnie się zastanawiałam, testowałam obie wersje i żadna do mnie w 100% nie przemówiła.

    • Pierwszy raz wszywałam takie ” pół podszewki”, bo tylko na górę i zostawiłam ją jednak luzem.Aczkolwiek zastanawiałam się, czy nie przyszyć jej do zapasów szwów w tali, ale… wymyśliłam sobie, że może kiedyś dorobię do niej podszewkę na dół z warstwą białego tiulu( by wystawał ten tiul poza spódnicę ) i zmienię totalnie wygląd tej sukienki 🙂 A to, że ta podszeweczka tak swobodnie w tym momencie wisi jakoś szczególnie mi nie przeszkadza. Nie zawija się ona przecież i nie podciąga jak już założę sukienkę i zapnę 🙂 A co Tobie dokładnie przeszkadza w tym jej swobodnym zwisaniu, podwija Ci się jakoś? Bo jak doszyta do szwu w talii to domyślam się, że może się tworzyć lekkie, niechciane zgrubienie w tym miejscu…

      • No właśnie bywa, że się odrobinę roluje do góry. Z drugiej strony, jak przyszywam do szwu, to jest problem z ładnym wszyciem zamka – zazwyczaj część podszewki w okolicach zamka doszywam potem ręcznie. Zgrubienia nie ma (to znaczy jest, jak wszywam tak, żeby szew był w ogóle schowany między wierzch a podszewkę, natomiast nie ma, jak jest w dół). Następnym razem znowu zrobię z wiszącą. Bo to łączenie to wkurzające jest 😉

        • Tak coś czułam, że to łączenie do szwu w talii może być lekko problemowe i podświadomie na ten pomysł się nie porywałam ! Ale serio- mi ta wisząca podszewka nie przeszkadza. Jest ładnie obrzucona overlockiem, więc w oczy nie kuje:-)

  • Jest absolutnie doskonała. Grochy, koło, niebieska. Ukradłabym Ci ją 😉

  • Bardzo ładna ta sukienka i świetnie w niej wyglądasz, tak dziewczęco. Fajne jest w niej to, że możesz założyć ją nie tylko na jakieś większe wyjście, ale też na spacer czy spotkanie z koleżanką. Podoba mi się pomysł z tym rozpisaniem zadań na każdy dzień, może też tak spróbuję. A spódnice z koła jeszcze nie szyłam:-). Pozdrawiam ciepło.

    • Jak sobie wypiszesz na kartce, co jest do wykonania danego dnia – trudniej się od tego wymigać, a i satysfakcja jakaś taka większa 🙂 Pozdrowienia 🙂

  • Dzięki ! Dodatkami na szczęście zawsze można żonglować do woli. A do tych grochów tak naprawdę czerwień, granat, biel i beż będą pasować 🙂 Sukienka trochę taka uniwersalna mi wyszła, bo jednak na co dzień do płaskich sandałków też ją już raz założyłam i czułam się dość swobodnie.Pozdrawiam 🙂

  • Ania K. (Leosia)

    Piękna sukienka! jestem pierwszy raz u Ciebie na blogu i wszystkie twoje wpisy cieszą moje oczy 🙂
    Pozdrawiam Leosia

    • Bardzo miło mi czytać, że moje szycie i działania na blogu nie tylko mi sprawiają tyle radości! 🙂 Zapraszam częściej w takim razie , Natalia

  • Prze-Ślicz-nie! Wyglądasz i wykonałaś tę sukienkę! Zazdroszczę! Muszę jakąś kieckę w końcu dla siebie poczynić bo ostatnio utknęłam w dziecięcych dresikach 🙂

  • Kitka z nitką

    Idziesz jak burza! Z każdą kolejną rzeczą podnosisz sobie poprzeczkę tak wysoko, że niebawem będziesz już szyć z zamkniętymi oczami ;). Pomysł na opracowanie harmonogramu uważam za doskonałe rozwiązanie, kiedy wiadomo, że na szycie można poświęcać jedynie krótkie chwile. Ja do tej pory układałam sobie taki od czasu do czasu, ale tylko w głowie, co skutkowało tym, że często jednak zdarzały mi się obsuwy. Musze spróbować na papierze. A wracając do sukienki – zakochałam się w niej o prostu :). Uwielbiam grochy, granat, rozkloszowane doły i wdzięk, z jakim pokazujesz swoje prace. Ta sukienka idealnie do Ciebie pasuje.
    Pozdrawiam :).

    • Dziękuje Ci Kasiu, jesteś szalenie dobrym obserwatorem ! 🙂
      Ja ostatnimi czasy mam tak naprawdę chwile na szycie tylko wieczorami i jeśli nie chcę rozwlekać szycia jakiejś rzeczy w nieskończoność to jak sobie zapiszę co, jak i na kiedy jest do zrobienia, to łatwiej mi się tego trzymać 🙂 A jak się coś już zapisze, to wiadomo= trudniej później zrobić unik i się tego wypierać 😉

      Tak w ogóle, to grochy i rozkloszowane doły mam wrażenie, że do Ciebie również bardzo pasują 🙂
      Pozdrawiam Cie serdecznie

  • Szyję…bo kocham i potrafię

    Sukienka, absolutnie dla Ciebie, wygladasz świetnie w takim fasonie i kolorystyce. Trochę „współczuję”, że czasu na szycie masz tak mało, ale świetnie sobie radzisz, logistycznie temat ogarniasz 🙂 Ja mam ten komfort, że czasu na szycie mam mnóstwo, tylko na szycie dla siebie już trochę mniej, ale w tamcie szycia krece się cały czas, więc jak to mówia trening czyni mistrza i dzięki temu szycie niektórych rzeczy jest tak szybkie, że w ciągu jednego dnia potrafię uszyć sobie kilka rzeczy 🙂
    A wracajac do sukienki, nie wiem jak dokładnie wszywałaś podszewkę, ale wydaje mi się, że troszkę tej podszewki za dużo i dlatego wysuwa sie przez łezkę z tyłu, ale to tylko tak na marginesie 🙂

    • Dziękuję Beatko za wskazówkę! Podszewkę szyłam zgodnie z Twoim tutorialem 🙂 Tak więc jest ona dokładnie tego samego rozmiaru, co tkanina wierzchnia. Chociaż … teraz już nie jestem pewna czy po odszyciu dekoltu i pach pościnałam te wszystkie wychodzące skrawki podszewki przy linii zamku…

      A czy myślisz, że gdybym wykończyła tę sukienkę podszewką z odszyciem przy dekolcie z materiału wierzchniego usztywnionym flizeliną, to zmniejszyłabym szanse na wychodzenie tej podszewki? Bo tu trafiłaś w punkt- ta podszewka mi się lekko wysuwa i zastanawiałam się jak mogłabym to zmienić w przyszłości.

      • Szyję…bo kocham i potrafię

        Szyjac ten model odszyłabym najpierw dekolt, zaprasowała na prawej stronie i wycieła nadmiary, które powstaną bo siła rzeczy podszewkę zaprasujesz delikatnie pod spód krawędzi,.więc nadmiar będzie, i wtedy docięłabym równiutko wokół pach i jak pamiętasz przed przeszyciem delikatnie wysuwam podszewkę (zdj. 7) po przeszyciu i przewróceniu na prawa stronę, ona tez nam sie powinna schować, więc musimy zrobić, ją delikatnie mniejszą podczas zszywania własnie przez to wysunięcie, jak to zrobię, na końcu dopiero wzięłabym się za łezkę, i powinno być ok, a usztywniałaś brzegi paskami z flizeliny? Materiał wtedy jest bardziej stabilny.

        • Szyję…bo kocham i potrafię

          a jeszcze jedno, fakt części po skrojeniu są równe, ale przy szyciu podszewki tak jak pokazałam w tutoriale, siłą rzeczy ją zmniejszymy 🙂

          • A widzisz … to faktycznie powinnam przyciąć tą podszewkę bardziej. Po odszyciu dekoltu lekko ją przy podkrojach pach wyrównałam, ale już przy szwach bocznych i przy zamku mniej…jakoś bałam się, by za ciasna się nie okazała. Chociaż jak dziś już widzę – niepotrzebnie, bo jednak mocno elastyczna ta podszewka była.

            Wiesz – dekolt i pachy wyszły mi bardzo estetycznie, ( czyt.Twoje tutorialowe rady są bardzo pomocne 🙂 ) . Tylko ta nieszczęsna łezka… mam po prostu nauczkę na przyszłość , by jednak mocniej tą podszewkę wycinać i lekko wysuwać przed samym zszyciem 🙂

            Aa, – i tak -popodklejałam flizeliną praktycznie wszystkie krawędzie( za wyjątkiem dołu spódnicy i szwów bocznych góry) .

  • Śliczna sukienka i uroczo w niej wyglądasz!! :)))

  • Piękna sukienka! Strasznie wzruszył mnie guziczek, który wygląda dokładnie jak jedna z kropek na tkaninie!
    Nie znałam tego sposobu na wykańczanie dołu z koła! Fajny patent, zawsze męczyłam się z prasowaniem, a tu proszę! Wystarczy zebrać i ściągnąć luźną fastrygą 🙂
    Do ciężkich spódnic polecam wszyć taśmę na wysokości pasa. Jest bardzo retro i nie dość, że zapobiega rozciąganiu materiału, trzyma spódnicę na wysokości zadania, to jeszcze pięknie podkreśla talię 😉 Plus jest prosta i szybka do zaaplikowania: http://www.lauramaedesigns.com/2015/08/adding-waist-stay-to-garment-tutorial.html
    Duży szacunek za dotrzymanie terminu realizacji. W pracy nie mam z tym problemu, ale w domu chyba na za dużo sobie pozwalam 😉

    • Dziękuję 🙂
      Guziczek prawdę powiedziawszy to tak nieco przypadkowo. Szukałam innego, bardziej okrągłej perełki, ale że zrobiłam już malutką pętelkę z materiału zanim zakupiłam guziczek to niestety musiałam dobrać najmniejszy pasujący na świecie guzik . I padło na ten, który finalnie rzeczywiście zgrał się z grochami na sukience 🙂

      Dziękuję za linka. W życiu nie słyszałam o takim sposobie zabezpieczania i podkreślania talii. Podoba mi się !

    • Dziękuję 🙂
      Guziczek prawdę powiedziawszy to tak nieco przypadkowo. Szukałam innego, bardziej okrągłej perełki, ale że zrobiłam już malutką pętelkę z materiału zanim zakupiłam guziczek to niestety musiałam dobrać najmniejszy pasujący na świecie guzik . I padło na ten, który finalnie rzeczywiście zgrał się z grochami na sukience 🙂

      Dziękuję za linka. W życiu nie słyszałam o takim sposobie zabezpieczania i podkreślania talii. Podoba mi się !

  • Wyglądasz bardzo zgrabnie, sukienka wyszła perfekcyjnie, jestem pod wrażeniem 🙂

  • ThimbleLady

    Sukienka w stylu lat ’50 z dopasowaną góra i obfitym dołem to mój absolutny faworyt. Jeśi do tego dodadać materię w gorszki to pieję z zachwytu 🙂 Uszyłaś prześliczną sukienkę i fantastycznie w niej wyglądasz. Tak koła, szczególnie z lekkiego materiału to prawdziwe wyzwanie dla szyjących. Ogony, które potrafią się zrobić przez dobę wiszenia na manekinie czy wieszaku czasem sa tak przerażająco długie, że mimo wielu podejść zawsze z niepokojem je obcinam.

    • Pierwszy raz mam grochy na sobie w postaci tej sukienki i muszę Ci się przyznać, że czuję się w niej świetnie. Aż dziwne, że tyle lat nie nosiłam na sobie grochów i groszków… Cóż, widać- musiałam dorosnąć, dojrzeć i nauczyć się szyć ! 😉

      Ależ mnie zaskoczyłaś, że to jednak nie jednorazowo, nie przy pierwszym razie taka adrenalina przy odcinaniu ogonów… To za każdym razem mówisz taka przyjemność pełna wrażeń nas czeka ? 🙂 Ciekawie ..

  • Ty się chyba urodziłaś w sukience! Te kropki,ten kolor,ten fason! No idealnie się razem komponujecie.No nie mogę oczu oderwać.blask,szyk,wdzięk…:)

  • Tyle przegapiłam przez remont 🙁 Sukienka piękna! Czaiłam się na podobne grochy w zeszłym roku ale tkanina wydawała mi się droga bo ponad 60zł/mb a na koło dużo potrzeba no i nie mam manekina więc nie wiem jak bym sobie poradziła z tym powyciąganym dołem. To już szycie dla zaawansowanych! 🙂 No i piękna sceneria. Zakochałam się w tarasie!

    • Oj remonty mają to do siebie, że pochłaniają nas w całości 🙂 Pochwal się tą nową łazienką jak już skończysz ! 🙂 Przekażę Mamie, że jej przydomowa weranda zdobywa swoich fanów 🙂

  • Prześliczny tył! To kółko jest tak subtelne i daje tyle tajemniczności. Bardzo minsię spodobał ten element 🙂

    • Dziękuję ! Ta łezka przy dekolcie powoduje, że sukienka nie jest już tak klasyczna 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Ta sukienka jest boska ! A Ty wyglądasz w niej cudnie. Miło popatrzeć na takie pozytywne zdjęcia 🙂

  • Moje nożyczki

    Aktualnie jestem w trakcie szycie podobnej. I powiem Ci, że rada na podwinięcie dołu przyda mi się idealnie. A sukienka wygląda świetnie 🙂