Lniana sukienka w kolorze brudnego różu – ideał na lato.


To będzie kolejna część sagi o szyciu ubrań z lnu. Tak jak już wspominałam przy poprzedniej lnianej sukience. Ten trend trafił mnie prosto w serce, a ja … cóż, przyznam, że nawet się przed nim nie broniłam. W dodatku co ciekawe – ta lniana sukienka  w kolorze brudnego różu powstała tuż przed musztardową dla mojej siostry. Ta więc była pierwowzorem do szycia kolejnych. I stwierdzam, zdecydowanie, że len w połączeniu z drewnianymi guziczkami to strzał w dziesiątkę !  Do tego marszczenia i luźny fason. Wszystko to podkreśla tę całą  lnianą surowość ! Nieprawdaż?

lniana sukienka

Dekolty na tyły

Duże dekolty na plecach zawsze bardzo mi się podobały. Ale szukanie ich kiedyś wśród sieciówkowych ubrań było zdecydowanie nie na moje nerwy. Ogólnie ja nie mam cierpliwości do kupowania ubrań, ale do tkanin…. to już inna bajka 😉 Tkaniny mogłabym macać godzinami ! 😉

Przypomniałam sobie o tym dużym dekolcie w chwili wymyślania co by tu fajnego z takiego pięknego różowego lnu uszyć. Wiedziałam, że połączenie luźnego kroju – raczej skromnego, dość zabudowanego przodu w połączeniu z zaskakującym dużym dekoltem na tyle – to będzie coś,  co mi w duszy gra. Poza tym raz już szyłam ( jakieś dwa lata temu) lnianą bluzkę z koronką  z dużym dekoltem i świetnie się w takim fasonie czułam.

Marszczenia i inne historie

Nigdy nie szyłam też sukienki z marszczeniami. Tzn może poza małymi  marszczonymi falbankami, jak w sukience do zadań specjalnych. A zawsze zastanawiałam jakbym się w takiej oto marszczonej wersji czuła. I wiecie co – kolejny udany eksperyment.  Poza tym sporawy dekolt na plecach + luźny marszczony dół gwarantują naprawdę wielką wygodę w największe nawet upały.

W dodatku jak te marszczenia, takie naturalnie pogniecione pięknie się prezentują … tzn ja jestem fanką tej gniotliwości lnu. Wiem też, że to temat kontrowersyjny. Mnie jednak on niezmiennie zachwyca.

Co do wykroju to to jest on bardzo mocno kombinowany.  Góra sukienki pochodzi  z modelu  105 z Burdy 5/2016, ale zmian wprowadziłam całkiem sporo. Jak zerknąć na realizację Burdy i moją to są to dwie zupełnie inne… powieści 😉  Jeśli chodzi o kwestię wykończeń to dekolt obszyłam obszyciem, rękawki pliskami wyciętymi po skosie z resztek lnu, dół obrzuciłam overlockiem i przykleiłam taśmą termiczną.

wianek @greeen.dwarf

Dla mnie taka lniana sukienka jest bliska letniemu ideałowi. Zabrakło w niej jednego. Czegoś, czego praktycznie nigdy nie szuję, bo i zawsze więcej z tym zachodu, a poza tym…to po co ? Mam na myśli kieszenie . Mam wrażenie, że w tym projekcie kieszenie byłyby jednak świetnym rozwiązaniem, a przede wszystkim – mega wygodnym. I już wiem, że w kolejnej lnianej postaram się o tym fakcie nie zapomnieć 😀

Ciekawa jestem jak Wy byście się czuły w takim fasonie, z takiego właśnie materiału. Czy to coś dla Was, czy jednak taka swawolna lniana sukienka nie wpisuje się w Wasze upodobania? A detale- marszczenia, drewniane guziki, dekolty na plecach? Dajcie znać , bardzo jestem ciekawa Waszego zdania.


zdjęcia wykonała moja siostra @inuinka