(Nie)patchworkowy len


Zaprzyjaźniłam się ostatnio z tkaniną jaką jest len. Powstała wręcz między nami więź pełna uczuć. Bo to tak wdzięczny materiał jest : przewiewny, wygodnie sztywny (co uprzyjemnia  krojenie  i szycie), o naturalnych włóknach i pięknym splocie, a kolorystyce tak spójnej z otaczającą nas przyrodą . No ideał na lato ! Na bluzki i na sukienki. Na spodnie i spódnice. I nawet mieszkanie nim upiększymy . Jestem nim zachwycona !

6m

11m

Po uszyciu pierwszej lnianej sukienki dla mojej drogiej szwagierki ( jeszcze nie zamieściłam na blogu, czekam na zdjęcia ” na człowieku” ) przystąpiłam ochoczo do uszycia czegoś dla siebie. Zakupiłam stacjonarnie ( ach cóż za przyjemność podotykania tkaniny przed zakupem ! ) kawałek lnu w kolorystyce trudnej do zdefiniowania – określiłabym jako popielato -denimowej.  Padło na model z czerwcowej Burdy o dopasowanej górze, kobiecej głębokości dekoltu, spódnicy w kształcie litery A i… iście patchworkowym łączeniu elementów. Było ich do zszycia aż 20, a jak widać- sukienka bez rękawków nawet ! Akrobacji miałam co nie miara. Niestety owego patchworku w tej sukience absolutnie nie widać… Cięcia zanikły gdzieś w gąszczu lnianego splotu. Pocieszam się tym , że chociaż ładnie modelują sylwetkę.

2m

11m

1m

Dekolt wykończyłam nową techniką, jaką jest wszycie odszycia dekoltu i pach skrojonego w całości. Pomógł  mi w tym blog Beatki i jej bardzo jasny instruktaż krok po kroku jak wszyć podszewkę, lecz analogicznie wszywamy samo odszycie ( klik! ). I wyszło pięknie. Estetycznie i schludnie. Z pewnością wykorzystam ten sposób  jeszcze nie raz.

Sukienka ma bardzo ciekawe przesunięcie na ramionach tyłu względem przodu, niestety obawiam się, że nie dopatrzycie się tego na zdjęciach…Nie macie wyjścia- musicie uwierzyć mi na słowo 🙂

10m

15m

Nie do końca jestem zaś szczęśliwa z lekko odstającego dekoltu tyłu. Zamek wszył mi się bez zarzutów. Miał być kryty – jest ukryty. Ale niestety dekolt przy tym zamku ciutkę odstaje. Nie odstaje, gdy się garbię! Lecz nie planuję tego praktykować na co dzień 😉 Zastanawiam się, co powinnam zrobić, by ten dekolt tak nie odstawał… może jego pogłębienie by wystarczyło?

16m

14m

Burda proponowała, by wszystkie szwy sukienki dodatkowo ozdobnie ostebnować. Wydał mi się to na początku świetny pomysł. I już chciałam tak to ugryźć, gdy zmieniłam zdanie bojąc się, że stebnowania zleją się z wyrazistą strukturą lnu. Zapewne by do tego doszło, gdybym użyła klasycznych nici poliestrowych. Przedwczoraj  odwiedziłam zaprzyjaźnioną pasmanterię, gdzie przemiła pani ekspedientka oświeciła mnie, że do takich stebnowań należałoby użyć grubszych nici do jeansu. I wtedy będzie efekt! Tej wiedzy na etapie szycia tej sukienki mi zabrakło. Co prawda wykonywałam już ozdobne stebnowania wzdłuż szwów w recyklingowej koszuli ( klik!) cienkimi nićmi poliestrowymi i byłam z nich jako tako zadowolona. Jednakże dziś już wiem, że gdybym użyła wtedy grubszych nici do jeansu efekt byłby dużo lepszy. Podobnie w tej sukience myślę, że takie nici spisałyby się świetnie podkreślając tą mnogość misternych do zszycia elementów.

4m

Podłożenie dołu natomiast wykonałam ręcznie. Czasochłonne to to, ale złapałam się ostatnio na tym, ze bardzo mnie ta czynność relaksuje ! 🙂 🙂

12m

Zdjęcia robiła mi moja siostra Karolina 🙂  Wielkie podziękowania dla niej za czas i chęci w tak napiętym dla niej okresie spinania swojego licencjatu ! 🙂


Oraz kilka ujęć od kuchni, i od lewej strony. 

Wszywanie zamka . Stopka do wszywania zamków krytych to naprawdę cudeńko. Bardzo ułatwia pracę!

man -1

Obszywanie dekoltu odszyciem . Poszło o dziwo bardzo gładko 🙂

man-2

Dopiero od wewnątrz widać co miałam na myśli wspominając na początku o patchworkowym wykroju:

man1

man5

man6

Prawda, że piękniutkie to odszycie? 🙂 Nie jestem tylko pewna czy dobrze wykańczam ten mały fragmencik odszycia poniżej pachy , bo taki szpic się tworzy mniej estetyczny…

p.s.  To było pytanie retoryczne, gdyż w trakcie pisania tego posta i spoglądając na zdjęcia … sama sobie na nie odpowiedziałam ! 🙂 Wychodzi na to, że powinnam kolejno: wszyć odszycie, zszyć po bokach a dopiero potem wykończyć dół. Czyli analogicznie do wykańczania np. dołu spódnicy/sukienki ! Jeśli się mylę, proszę poprawcie mnie 🙂  Okazuje się, że samo pisanie postów na blogu może być edukujące ! 🙂

man8

man4


Od strony technicznej  : 

Wykrój :  Burda 6/2016 model 104 , rozmiar 36 . Zużyłam dokładnie 1,40 m lnu szer.1,50m, czyli dokładnie tyle ile zaleca Burda. A to nowość ! 😉

Modyfikacje w wykroju:  Nic. Absolutnie nic nie musiałam zmieniać 🙂

Materiał:  len 100%

 

 

 

 

 

Przeczytaj także :

  • Jestem pod wrażeniem 🙂 uwielbiam lniane rzeczy. Są wdzięczne w szyciu i w noszeniu. Patrząc na zdjęcia w życiu bym nie powiedziała, że tam jest tyle kawałków…. myślałam, że przód to jeden z zaszewkami na biuście, talii i cięty w A, tył to dwa z zaszewkami w talii i zamkiem i koniec… a tu taka niespodzianka, no, no 🙂 no i prawdziwy szok, burda bez poprawek! Na to bym się chyba nie odważyła, zwłaszcza przy tylu elementach 🙂

    • Prawda, że w ogóle nie widać tych łączeń? Jakby je ostebnować, wtedy pewnie byłby efekt, a tak – no wyszło jak wyszło. Ja wiem, że są – i finalnie dobrze mi z tym 😉 A sukienka jest tak wygodna, że latam w niej non stop 🙂 Ojj len to nieodkryta przeze mnie niemalże od 30 lat materia! A teraz cieszę się podwójnie, bo nie dość że okryłam len to i w duecie z domową maszyną możemy z niego wyczarować cuda ! 🙂

  • Jejku, jaka ładna 🙂 Niby zgrzebna i nic nadzwyczajnego (szary len), ale jest tak skromnie elegancka z nutką swobody, jak to przy lnie, i zgrabna w fasonie, że aż mi się zachciało taką uszyć 🙂 Nawet pomimo tylu cięć, co mnie ostatnio okropnie zniechęca 😛

    Teraz tak: co do szpicka pod pachą, wystarczy go lekko po skosie ściąć. W sensie na wykroju. W miejscu styku z podkrojem pachy zostawiasz, jak jest, i prowadzisz nową linię boczną po skosie. Wystarczy pewnie kilka milimetrów po każdej stronie (przód, tył). Tak samo robię na ramionach, co ma dodatkową przydatność, kiedy odszycie chce się odwijać na zewnątrz albo marszczy się i faluje pod wierzchnią warstwą. Jeśli zaś chodzi o dekolt z tyłu, to po prostu wszyj zamek głębiej od łopatek do góry. Mam to samo – poprawka wielokrotnie sprawdzona.

    • O jeju jeju , dziękuję ! Strasznie mi miło słyszeć te ciepłe słowa 🙂 Powiem Ci tak , fason tej sukienki z dołem w kształcie A szalenie mi się spodobał. Nigdy nie miałam tego typu sukienek, bo zawsze jakoś te ołówkowe i ołówkowe ( trochę jak Ty, chyba ? 🙂 ). A tu ten A kształt okazał się taką wygodną elegancją, znacznie bardziej sensowną dla mnie teraz w codziennym użytkowaniu aniżeli wersje ołówkowe. Myślę, że powinnaś kiedyś spróbować, bo ten kształt może Ci przypaść do gustu 🙂 W ogóle ten wykrój jest fajny, a przy elastycznej tkaninie można go bardzo ładnie dopasować do sylwetki. Tylko warto zwrócić większą uwagę przy bardziej obfitym biuście…co by nie uciskało, bo wykrój jak na Burdę to raczej z tych bardzo blisko ciału .

      Szpicek myślę, że już ujarzmię 🙂 Uszyłam dwie sukienki z tego typu odszyciem i dopiero trochę zmądrzałam ! 😉 A jeśli chodzi o odstający dekolt to rozumiem, że mam go pogłębić i dopiero wszyć zamek? Tylko jak to zrobić, gdy sukienka już gotowa…chyba już nic z tym się nie wyczaruje…. Pozdrawiam, Natalia

      • Nie, nie! Nie trzeba pogłębiać dekoltu, tylko przesunąć wszycie zamka wgłąb. Tracisz w ten sposób trójkąt materiału, którego zbywa i co za tym idzie zwężasz plecy. Kurczę, nie wiem, jak to wytłumaczyć.. 😉 Jak masz linię wszycia zamka, to od poziomu łopatek prowadzisz nową linię tak, jakbyś zwężała tę część. Od góry zabierasz więcej (po 1 cm z prawej i lewej strony spokojnie wystarczy) i prowadzisz tę linię aż do zgubienia na poziomie łopatek.
        Kurczę, chyba to narysuję 😉

  • Naprawdę śliczna Ci wyszła. Zgadzam się z Sonatą, niby takie nic, a wrażenie jest. I chyba możesz oddychać, prawda? 😉
    Nie jestem pewna czy rozumiem tą ogromną ilość cięć ;D Ale może jakby uszyć ją np. z dżinsu i rzeczywiście przestębnować po wierzchu, to możnaby bardziej docenić ilość kawałków. Mimo wszystko bardzo mi się podoba, pięknie w niej wyglądasz i nie mogę się nadziwić, że udało Ci się taki poszatkowany wykrój z Burdy uszyć tak, żeby pasował. Albo raczej, że udało im się zrobić taki wymiarowy wykrój…
    I dzięki za hinta w temacie stębnowania grubszą nitką. Doznałam objawienia 😀
    (p.s. zazdroszczę figury – ale to już chyba przerabiałyśmy 😉 )

    • Ależ mogę oddychać , mogę ! 🙂 Moje obawy szczęśliwie się nie ziściły. Wiesz , tę sukienkę można z jakiejkolwiek tkaniny ( najlepiej z elastanem) uszyć i ostebnować ładnie nićmi do jeansu, które są przecież w różnorakich kolorach. Ja zakupiłam np. granatową. Rzeczywiście jest grubsza- muszę wypróbować, jak ścieg przy jej użyciu będzie wyglądał- czy faktycznie tak dobrze jak zapewniała pani ekspedientka 🙂
      p.s. aj tam nie ma czego zazdrościć. Mi by się parę kilo wręcz przydało !!

      • Parę kilo to oddam, jeszcze mogę dopłacić ;P

  • Ale pięknie i fantastyczne zdjęcia. W prostocie siła. Rzeczywiście te patchworkowe skrojenie chowa się w sukience, jest to niezauważalne, dopiero zdjęcia z etapu tworzenia uświadamiają z ilu elementów jest uszyta ta sukienka. Najlepszy wybór na lato. Aż chciałoby mi się uszyć, ale boję się, że z tyloma elementami na moim obecnym etapie szycia, nie poradziłabym sobie.

    • Ta sukienka oznaczona jest w Burdzie dwiema kropkami- jeśli to Cię zmotywuje 🙂 Wśród łączenia elementów tak naprawdę jest tylko jeden kąt wklęsły/ wypukły , pozostałe to albo proste, albo po łuku .Więc nie ma takiej tragedii . Jeśli wykańczałaś już dekolt i pachy w sposób w jaki opisywałam tym bardziej nie powinnaś mieć problemu 🙂

  • Wygląda super i na pewno świetnie też się ją nosi 🙂 Podziwiam za dokładność przy tak skomplikowanym modelu 🙂

    • Całe szczęście ten model sukienki pasuje do mojej figury, bo ubolewałabym ,gdyby pomimo dokładności i precyzji jaką włożyłam w jej uszycie nie dałoby się jej nosić . Pozdrawiam 🙂

  • Bardzo ładna sukienka, szczęściara z Ciebie, że nic nie musisz przerabiać 😀 Faktycznie cięcia zniknęły, ale taka tkanina ma swoje zalety – drobne niedociągnięcia też znikają 🙂

    • Ależ jak bardzo mi się poszczęściło, że raz- nie musiałam nic w wykroju zmieniać, dwa- sukienka mi całkiem dobrze leży. Prawdę powiedziawszy obawiałam się na początku powodzenia tego projektu 😉 A ze strukturą tkaniny masz absolutną rację – żadnych niedociągnięć oczy postronne nie ujrzą 🙂

  • A widzisz, a ja właśnie tą gniotliwość w lnie uwielbiam. Wyprasowana sukienka po niedługim czasie od założenia nabiera takiego charakterku przez te zagniecenia i nie wygląda to w żaden sposób niechlujnie ( jak nieuprasowane) a wręcz powiedziałabym, że szlachetnie 🙂 Ja tak w ogóle to żelazka nie znoszę ! Tzn nie znosiłam, zanim zaczęłam szyć. Teraz lubię prasować rzeczy, ale…tylko takie które uszyłam 😉 Innych staram się nie prasować jak nie muszę ( szafa sprzed ery szycia pełna niegniotliwych dzianin i jerseyów 😉 . Rozbawiłaś mnie tą Twoją osobistą hierarchią sprzętów AGD 😀 Pozdrawiam !

  • Bardzo ładną sukienkę uszyłaś. Faktycznie, sporo elementów miałaś do zszycia. Opłacało się jednak, ponieważ efekt jest świetny. Bardzo lubię Twój entuzjazm, który wprost bije z każdego wpisu. Czuć, że szycie i pogłębianie wiedzy w tym temacie sprawia Ci autentyczną przyjemność:-). Pozdrawiam ciepło.

  • Hm.. nie wiem, czemu na komórce widzę fotkę, a na komputerze nie ma. A Ty widzisz? Jeśli nie, to wyślę Ci na fb.

    Edit: odświeżyłam i jest 🙂

    • Aaaa, No teraz to ma to sens, o to zwężanie pleców przy dekolcie dokładnie mi chodziło, tylko nie wiedziałam jak to opisać ! 🙂 Dziękuje 🙂 Super- taka nieduża zmiana a jakże pomocna.

  • Kitka z nitką

    Cudna sukienka i też mam na nią chrapkę :). Wyglądasz ślicznie, elegancko, ale z nutką swobody. Taka sukienka to skarb, bo latem sprawdza się właściwie przy każdej okazji. A skoro ten model Ci tak podpasował, to szyj następną kieckę z tej samej formy. Raz że będzie szybciej, a dwa mimo tego samego fasonu, ale z wykorzystaniem gładkiej tkaniny będziesz mieć zupełnie innego ciuszka :).

    • Szyj więc Kasiu, szyj 🙂 Jestem ciekawa kolejnych realizacji tego modelu. Ten mi podpasował- to fakt, ale podpasował mi również baaardzo jeszcze inny model z tej samej Burdy który właśnie tworzę 🙂 Coraz więcej tych pasujących zbieram i kolekcjonuję do teczki jako ” do kolejnego uszycia z zamknietymi oczami” 🙂

  • Piękna sukienka, taka skromna, ale idealnie dopasowana. Ja nawet nie patrzę na takie patchworki, bo jestem za leniwa i tak sobie myślę, że tyle rzeczy można sknocić po drodze. Podziwiam cię tym bardziej! Len jest cudowny, ze swoją naturalności i surowością, choć ostatnio mam zakrętkę na punkcie zupełnie innych tkanin. No i dodam, że pięknie ci w takim nieokreślonym kolorze!

    • Faktycznie, rzeczy do sknocenia znalazłabym przynajmniej kilka w tym fasonie. Ale podjęte ryzyko zachęca do dalszych eksperymentów 🙂 Mi len do Ciebie również bardzo pasuje !

  • ThimbleLady

    Uwielbiam wszelkie naturalne materie, w tym oczywiście len. Szyłam z niego wielkrotnie. W pełni wybaczam mu okrutne gniecenie bo to jego wielki mankament. Twoja sukienka wyszła fantastycznie. Ogromnie podoba mi sie kolor i cudny fason. Wymagający, czasochłonny, ale rewelacyjny.

    • Dla mnie w tym samoistnym gnieceniu się lnu cały urok 🙂

  • No i pięknie! Naturalnie, stylowo, zgrabnie i twarzowo. Gdybyś nie pokazała sukienki z lewej strony , nigdy nie domyśliłabym się, że jest skonstruowana z tylu części. Wszystko bardzo na plus:)

    • I gdyby nie ten blog… tylko ja bym wiedziała z ilu części stworzyłam tą sukienkę ! 🙂

  • Ten len (kolor<3) w połączeniu z wykrojem to idealna sukienka na lato:) Jak patrzę na te zdjęcia-czuję wakacje w powietrzu:) Sama się szykowałam do szycia z tej formy, ale teraz wiem, że trzeba proces przyspieszyć;)

    • Witam Cię serdecznie w moich skromnych progach ! 🙂 Z chęcią zobaczę jak wygląda ten krój w Twoim wykonaniu. Zawsze się zaskakuję, gdy widzę ileś różnych realizacji jednego modelu i każda wygląda zupełnie inaczej 🙂 A tak poza tym to śpiesz się, śpiesz, co by lato nie uciekło ( bo wiem, z autopsji że i tak bywa z tym pośpiechem ! ) . Pozdrawiam 🙂

  • Ann

    Pięknie wyszła, trochę szkoda, że nie widać tych cięć, ale leży idealnie. Ostatnio coraz więcej opinii czytam, że wykroje Burdy są bardziej dopracowane 😉 że wszystkimi zaletami lnu podpisuję się obiema rękami, ale trzeba też dodać minus, czyli dużą podatność na zagniecenia 🙂

    • Faktycznie cięć nie widać, no cóż , nie ubolewam szczególnie. Po prostu – nauczka na przyszłość 🙂
      Powiem Ci, że rzeczywiście tegoroczne sukienki z Burdy są przede wszystkim bardzo udane pod względem formy, tj. nie są to jakieś luźne, oversizowe worki ( jak to bywało we wcześniejszych latach tego magazynu) a ładnie podkreślają wszelkie kobiece atuty 🙂 Co do dopasowania, to wiadomo – każda sylwetka jest ździebko inna, i każdy model z reguły trzeba dopasować mniej lub bardziej pod siebie. Ale co innego , lekko dopasować a totalnie przerabiać taki właśnie workowaty wykrój . Dla mnie marcowa i czerwcowa Burda to same perełki wśród sukienek 🙂 Pozdrawiam serdecznie .

  • Joanka-z

    Och! Ta sukienka jest po prostu idealna! Uwielbiam lniane sukienki o takich właśnie prostych (z pozoru) krojach, a jak są szyte z surowego lnu to tym bardziej! Za jakiś czas sukienka straci tą sztywność i będzie mięciutka, milutka! Sama bym z chęcią w nią wskoczyła!

  • Jest super! Gratuluję publikacji 😉

  • Len jest fantastycznym materiałem – i do szycia i do noszenia! Twoja sukienka jest przepiękna i aż ciężko uwierzyć, że tak świetnie leży bez żadnych modyfikacji w wykroju!

  • Piękna sukienka z pięknym wnętrzem 😉