O pastelowym lecie – po raz ostatni.


To ostatni dzwonek, pomyślałam sobie. Jeśli teraz nie pokażę Wam tej sukienki, którą uszyłam latem, to nie ujrzy jej świat (przynajmniej ten wirtualny  ) już wcale! A nie publikowałam jej z jakąś dziecięcą wiarą i nadzieją,  że jeszcze uda mi się w nią wskoczyć i popstrykać z siostrą/ mężem/ tatą kilka klimatycznych ujęć. Dni mijały, aż tu jesień nadeszła, ba- jesień już w pełni, a ja się wzięłam za włóczkowe tematy i wyczarowałam już sobie szalik, teraz zaś dziergam sobie nową czapę.
Wszystko to z wełny, więc zdaję sobie sprawę,  że prezentowany tutaj dzisiaj len w pastelowych odcieniach pasuje nieco jak pięść do nosa! No ale, szkoda mi tak tę sukienkę odstawić głęboko, głęboko do szafy bez zaprezentowania jej, bo naprawdę mi się podoba. No i ten len! Len mój kochany. O tym, że go ubóstwiam przekonać się mogliście już tutaj i tutaj.
No ale nic to, zapraszam Was do podejrzenia tej iście letniej kreacji i do poczytania jakie boje musiałam stoczyć w trakcie szycia ( ba, przymiarek ! ) by sukienka ta nadawała się w ogóle do noszenia.

Sukienkę uszyłam bazując na połączeniu dwóch burdowych wykrojów. Dół to prosta spódnica w kształcie litery A z dwiema zaszewkami na przodzie i tyle, góra zaś ma intrygujący, odsłaniający łopatki tył.  No ale nie oszukujmy się, pierwsze skrzypce w tej kiecce stanowi tkanina. Mój ukochany len 100%, zakupiony kilka lat temu, którego bałam się jednakże przez te kilka lat pokroić. Nie chciałam go zepsuć, czekałam więc na napływ odwagi, który w to lato mnie nieoczekiwanie napotkał. Hurra!

No dobrze, ale co to za potyczki napotkałam na swojej drodze, a otóż, po pierwsze- bardzo odstający dekolt. Konsultowałam się z Wami na Instagramie, cóż tu zrobić,  do zebrania wszakże było z 8 cm! Byłam naprawdę zrezygnowana, kiedy Wy , dobre szyciowe dusze podpowiedziałyście mi, by zrobić po prostu 2 zaszewki zbierając nadmiar materiału. Tak też uczyniłam, i jest o niebo lepiej ! Trochę co prawa te zaszewki tną mi piękną tkaninę, no ale cóż tam , ważne, że nie odstaje, nie faluje, i nie powiewa jak flaga na wietrze!

Jeszcze inna kwestia to niesymetryczny tył. Coś mi poszło nie tak i finalnie obstawiam, że musiałam być niedokładna przy przerysowywaniu wykroju na tkaninę/ wykrajaniu ( a przecież tak się starałam.. ! ) bo lewa część odsłaniająca łopatki odsłaniała ich więcej, aniżeli prawa. O zgrozo! No, ale poupinałam, poprzymierzałam, przeszyłam raz i drugi , i w miarę , w miarę symetrycznie to wyszło. Tak mi się przynajmniej zdaje 😉

Ale, powiem Wam, że z tego wykroju góry to ja już nie będę korzystać. Za dużo zmian mnie to kosztowało. Poza tym był zdecydowania zbyt obszerny, musiałam zwężać. Suma summarum, wylądował bez skrupułów w koszu. Dół sobie zostawiłam, bo jest idealny. Taki ot, klasyk do powielania. Ten polecam.

Jestem ciekawa Waszej opinii na temat tej lnianej kreacji. A może jakimś cudem wprowadziłam tym wpisem odrobinę lata w to samiuteńkie centrum jesieni ? Tak wiecie- jako taka odskocznia, od szycia i czytania o szyciu grubych, wełnianych płaszczy, spodni i garniturów 😉


Od strony technicznej  : 

Wykrój :  góra- Burda 7/2017 #101 rozm. 36, dół – Burda 5/2016 #105 rozm.36

Modyfikacje w wykroju: usunięcie odstającego dekoltu, zwężenie góry. Dół – idealny.

Materiał: tkanina len 100% w ilości 1,4 mb. 

Przeczytaj także :

  • Kojarzę tę sukienkę nawet rozważałam jej uszycie tylko te odsłonięte łopatki mnie zniechęciły bo pomyślałam, że będzie widać ramiączka od biustonosza, no tak bywa że czasem się musimy napracować przy tym szyciu niestety.

    • Miałaś dobre wrażenie, do tej sukienki trzeba albo ramiączka odpiąć , albo spiąć je z tyłu taką klamerką. Ogólnie moim zdaniem niewiele straciłaś, że jej nie uszyłaś, bo trochę szkoda zachodu…

  • Pamiętam te Twoje boje z dekoltem (kiedy to było?! 😀 ). Sukienka naprawdę piękna. Rozumiem, dlaczego ten tył Cię urzekł. I rozumiem rozczarowanie przy takiej ilości poprawek. Finalnie sukienka bardzo mi się podoba. No i ten len… Cudo! Nie dziwię się, że się bałaś go pociąć 🙂
    A teraz coś w ramach panującego sezonu poproszę 😉

    • Fajnie że pamiętasz, zawsze to miło sie na serduchu robi że ktoś nasze siódme poty wspomina :)) Postaram się nadgonić sezon zatem, choć łatwe to nie będzie ! 😉

  • Sukienka w finalnym efekcie wygląda naprawdę bardzo dobrze, trochę zamek w jednym miejscu dziwnie skręca, ale to i tak nic w porównaniu do przebytych bojów :p podoba mi się strasznie ten len, tylko czemu lato tak szybko uciekło 🙁

    • Dziekuję, zamek skręca bo.sukienke na manekinie ciut przekrzywiłam ,ale-tu mnie masz-i tak nie jestem z niego zbyt zadowolona bo powinien być kryty a tu jednak trochę niekryty;) no i lekko za nisko go wszyłam co by być w zupełności szczerą 😀

  • Beata Makula

    Natalia, śliczna sukienka, materiał taki delikatny, uwielbiam len. Czasem tak jest że szycie nie idzie łatwo, ale bądź z siebie dumna bo sukienka super 😉 Pozdrawiam

    • Len to dla mnie ideał na lato …tylko szkoda ze to lato ostatnio tak mało upalne.Zawsze jednak można na cebulkę jak ktoś bardzo lubi -kilka warstw a ostatnia to coś lnianego .czemu nie ? 😉 a szycie jak to szycie ,sama wiesz najlepiej -czasem idzie jak z płatka ,czasem walka z wiatrakami .Pozdrawiam 🙂

  • Redhaireddressmaker

    Tkanina jest przepiękna, a sukienka, pomimo tych wszystkich przygód, wyszła bardzo ładnie 🙂 Mam nadzieję, że wraz z pierwszymi ciepłymi, wiosennymi dniami zaprezentujesz ją na sobie. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  • ThimbleLady

    Prześliczny len. Ma sobie lato i lekkość. Po raz kolejny podisuję się obiema rękami pod zachwytami nad zaletami lnu 🙂 Sukienka zachwycająca, aż szkoda, że na dłuższy czas musi wylądować w szafie. Mam nadzieję, że w nowym sezonie zaprezentujesz ja na sobie. Bardzo fajny tył sukienki. Taki nieoczywisty. Pozdrawiam serdecznie.

  • Cześć,
    Na zdjęciach tych zaszewek koło dekoltu w ogóle nie widać. Materiał bardzo ładnie wygląda, szkoda że jest coraz zimniej i trzeba czekać do przyszłego roku, aby tę sukienkę ubrać.
    Pozdrawiam,
    Kasia