WarSewDays – moje wrażenia


Gdy tylko wypłynęła na świartło dzienne informacja, a w mojej skrzynce pojawiło się zaproszenie na pierwszy ogólnopolski zlot szyjących znany jako Warsaw Sewing Days organizowany przez Ultramaszynę w samej stolicy naszego pięknego kraju , pomyślałam sobie – no gdzieee tam ja …. Ja – mama dwójki dzieci, których pozostawienie bez matczynej opieki stanowi organizacyjnie zawsze mega wyzwanie. Ja- ze Szczecina – a co za tym stoi jakieś 7 godzin drogi PKP w jedną stronę. W dodatku impreza jest dwudniowa, a więc w grę wchodziłyby również noclegi. Niee , no po co mi to – zdecydowanie za dużo zachodu. Maszynę przecież obsługiwać umiem , no przynajmniej jakoś sobie tam radzę 😉

Ale! Ale obudziłam się następnego dnia i spojrzałam na całą sytuację z nowej perspektywy. Trochę niczym przez różowe okulary – stwierdziłam, heeej- to może być jedyna okazja, żeby pojawić się w towarzystwie tylu miłośników szycia i poznać całą tę szyjącą śmietankę, którą znałam dotychczas jedynie wirtualnie ! Ba – podeszłam do tematu, że zrobię sobie z tej imprezy taką małą wycieczkę – finalnie pojechałam dzień wcześniej i byłam razem 3 dni w Warszawie. Pozwoliło mi to trochę poszwędać się po stolicy, w której nie jestem jednak zbyt częstym gościem.

I wiecie co Wam powiem – że absolutnie, podjęłam słuszną decyzję! Dwudniowa impreza pozwoliła mi spojrzeć na światek szyjących z innej strony. Poznałam wiele osób, w tym szalenie się cieszę z poznania szyjących dziewczyn znanych mi tylko wcześniej przez internet. Co zabawne – okazało się, że z dziewczynami od samego wymienienia uścisku – my się już znamy jak łyse konie ! 😀 Fajne uczucie. Szalenie cieszę się również, że mogłam w końcu poznać zespół Ultra Maszyny z Magdą, Ewą i panią Jolantą na czele oraz męskiego guru szyciowego Janka Leśniaka . Do tego przemiła Justyna z Eti ! 🙂

Tak więc, po pierwsze- ludzie ! Bo to ludzie tworzą całą atmosferę- bez nich nie byłoby nic. To wiadomo. Ale – nie mogę pominąć tutaj całej warszatowo – edukacyjnej otoczki. Były wykłady, warsztaty, spotkania , prezentacje a nawet projekcja filmu dokumentalnego (  „True Cost” – polecam, otwiera oczy i daje do myślenia). W dwóch słowach- morze możliwości. Grafik napięty ( możecie podejrzeć tutaj) a decyzja, na które zajęcia udać się tym razem – nie taka prosta – bowiem wiele fajnych zajęć działo się równolegle, w różnych salach. Były więc i dylematy – pozytywne of course! 🙂

Ponadto możliwość przetestowania wielu , wieeeelu maszyn do szycia , overlocków i hafciarek. Fachowe doradztwo – już wiem do kogo się udać, gdy moje sprzęty wyzioną ducha ( heeej, Justyna 😀 ) . I , jeeeju – zachciało mi się nowszego modelu, oj zachciało – ( puk puk, Mikołaju? 😉 ) .

Były również dostępne tkaniny ( fantastyczne Tkaniny Karoliny – jeśli ktoś szyje akcesoria typu torby, kosmetyczki, nerki) , pasmanteria, metki ( ojjjj, rencami.pl  – chyba już wiem gdzie sprawię sobie moje przyszłe metki z eco zamszu).

Jedzonko, kawa, i tzw. miejsce spotkań. Było tego sporo, było szalenie miło i zdecydowanie zachęcam Was do wzięcia udziału w kolejnych edycjach – a wiem, że na pewno będą. Ja też będę ! I liczę na to, że będzie nas jeszcze więcej , tych zakochanych w szyciu i maszynach, miłośników szmatek i wspólnych rękodzielniczych pogawędek. Tych, którzy zamiast spać po nocach myślą o szyciu, a budząc się z rana obmyślają strategie – co , jak, z czym i kiedy uszyć. Amen ! 🙂

p.s. Zdjęcia są fatalne, wybaczcie – robione telefonem. Miałam plany, ciągnęłam ze sobą ze Szczecina ciężką lustrzankę do tej stolicy, by pstrykać fotki i zdać Wam później stosowną, dobrze obfoconą relację. Ale wiecie co – nie miałam do tego absolutnie głowy ! Działo się tak wiele, że postawiłam egoistycznie na własne uciechy – i po prostu brałam pełnymi garściami to, co oferowała impreza. Mam nadzieję jednak, ze mój opis i poniższe zdjęcia dadzą Wam  wystarczający pogląd na sytuację 🙂

Patchworki Anny Sławińskiej :

I na sam koniec szyjące dziewczyny znane tak dobrze już z blogów i portali społecznościowych :

Dzień pierwszy , od lewej: Magda , Kinga, Ela, ja, Kasia, Agnieszka, Paulina, Julia , Alina, Monika i Kasia. Zdjęcie wykonał Mariusz Lasota.

I drugiego dnia ,w nieco innym składzie. Od lewej: Agnieszka, Kinga( j.w.), Gosia,  Kasia (j.w), ja, Julia (j.w.) , oraz Adelina .

  • Już wiem gdzie wrócić, gdy mnie weźmie na wspominki. Mam nadzieję, że niedługo znów się zobaczymy w jeszcze większym składzie <3

    • O, to bardzo się cieszę, że jak Cię weźmie na wspominki to będziesz miała gdzie powrócić 🙂 Co do spotkania – myślę, że właśnie tak będzie. Miniony weekend zapoczątkował przecież masę nowych znajomości .

  • Śledziłam na bieżąco i mnie kroiło, że mnie sprawy uwiązały w Gdańsku na ten weekend. Zanim przeczytałam Twoją relację wiedziałam, że na pewno ruszę na drugą edycję choćby mnie kijem bito – teraz wiem, że mogą mnie nawet kołem łamać, a pojadę! 😀 :* Do zobaczenia!

    • Joanka , nie kryję -brakowało mi tam Ciebie ! 🙂 Alee, co się odwlecze to nie uciecze, co nie? Jestem przekonana, że za rok będzie nas tam jeszcze więcej 🙂

  • Cześć,
    Ale zazdrość! Bardzo bardzo chciałam jechać, ale niestety nie zawsze ma się to, co się chce 😉
    Cieszę się, że tak bardzo fajnie udał się ten weekend. Mam nadzieję, że może następnym razem będzie to gdzieś ciut bliżej południa Polski, to łatwiej będzie mi dojechać.
    Pozdrawiam,
    Kasia

    • Udał się bardzo, to fakt. Ale myślę, że czasem warto wsiąść w pociąg/samochód/samolot i zrobić sobie większą wycieczkę- pomimo odległości, jeśli temat nas tak bardzo pasjonuje. Może następnym razem Kasia, chodzą też słuchy że będzie kolejne spotkanie szycioholików ( ale już nie wersew ) bardziej na południu . Ale jeszcze bez szczegółów, więc bądź czujna ! 🙂 Pozdrawiam

      • U mnie niestety sprawy rodzinne nie za bardzo pozwalają na takie wycieczki, ale mam nadzieję, że wszystko się poukłada i następnym razem też pojadę na takie spotkanie 🙂
        Pozdrawiam i mam nadzieję do zobaczenia,
        Kasia

  • Dzięki Natalia za to podsumowanie! Świetna fotorelacja, i bardzo dobrze, że zostawiłaś lustrzankę i postawiłaś na korzystanie w pełni z tego wydarzenia. 🙂 Cieszy mnie ogromnie, że szycie ma takie wzięcie, że staje się takie modne. Że tyle kobiet (i nie tylko!) siada do maszyny i najnormalniej w świecie zwalnia tempo 😉 Fajnie, że przyjechałaś i że tyle znajomych twarzy się pojawiło!

    • O taaak, ze wszystkim się z Tobą zgadzam Aga. A zwłaszcza na takich zlotach jak ten – widać że szycie to człowiek i jest go jednak coraz więcej 🙂

  • Dołączę się do Joanki z jękiem zazdrości i zapewnieniem, że następnym razem muszę być!

  • I mnie również to cieszy ! Kasia, do zobaczenia zatem na kolejnym zlocie ! 🙂

  • I wzajemnie kochana ! 🙂 Do następnego, zatem 🙂

  • Ja niestety nie mogłam przyjechać, za późno dowiedziałam się o wydarzeniu i już miałam inne plany na tamten weekend. Mam nadzieję, że na następnym będę 😀

  • Dziękuję Ci za ten wpis :-). Wspaniale poczytać (i pooglądać zdjęcia) o czymś, co tak bardzo lubię. Tym bardziej żałuję, że mnie nie było razem z Wami. Mam nadzieję, że następnym razem przyjadę i będę mogła poznać Was osobiście i poczuć atmosferę tego wydarzenia:-). Podejrzewam, że po tak fajnym przedsięwzięciu ciężko wrócić do rzeczywistości :-). Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Ahh, wspaniale było! <3