Barter z siostrą


Lubię wyzwania. Poznawanie smaków krawieckich możliwości i pokładów własnej kreatywności. Przekonałam się ostatnio, że lubię też szyć dla kogoś, kto ma jasno sprecyzowane wymagania i oczekiwania. Traktuję to właśnie jako swoiste wyzwanie, łamigłówkę do rozwiązania i możliwość do przetestowania ( niekiedy) nowych technik.

tkanie vs szycie

Do meritum. Chciałam stworzyć sobie do swojej ” pracowni” (a jaka to „pracownia” odsyłam Was tutaj) wiszącą makatkę, która ociepliłaby i zmiękczyła nieco wnętrze pokoju. O moich zamysłach wspominałam Wam już wcześniej na instagramie. Byłam bardzo ochoczo nastawiona na naukę nowych technik. Poczyniłam nawet pewne próby z zalegających po kątach domu włóczek i sznurków, obmyślałam, główkowałam, po czym… zabrakło mi czasu. Na naukę nowej techniki właśnie. Ostatnio ubolewam nad ilością czasu tylko dla mnie, no ale taka jest kolej rzeczy- są rzeczy ważne – i ważniejsze- jak własne dzieci i rodzina 🙂 No i kiedy zabrakło mi tego czasu, ( bo jednak umówmy się – nauka nowej techniki to nie jest jednodniowa sprawa)  oświeciło mnie – ” Heeej , przecież masz mega zdolną, młodszą siostrę , która czaruje takie tkane makatki niczym jakąś zaczarowaną różdżką ! ” ( inuinka )  🙂 Przejrzałam na oczy, że nie można w życiu przecież robić wszystkiego samemu ( choć muszę Wam wyznać, że należę do osób, które raczej byłyby w stanie wszystko ( albo bardzo dużo ) samemu wytworzyć i czerpać z tego wielką przyjemność) i zaproponowałam swojej siostrze umowę barterową, tj. ona utka mi makatkę, a ja dla niej coś uszyję.

Ha – tak to sobie obmyśliłam ! Sprytna ja ! 🙂 Siostra się zgodziła, a rzeczą, którą chciała bym ja jej uszyła była okładka na notatnik ( Bulletjournal) z impregnowanego papieru ( więcej pisałam o nim tutaj , tutaj, i tutaj). Pomysł mi się spodobał, bo nigdy czegoś takiego nie tworzyłam, a do wyzwań staję – jak już wspominałam na wstępie – wielce ochoczo. Piękny papier w kolorze piaskowym, o lekkim jakby postarzanym efekcie nie potrzebuje już wielu dodatków, ale Karolinie marzyła się jeszcze z tyłu kieszonka, taka jak w jeansach. No to wzięłam, i taką jej sprawiłam! 🙂 Nie będę już się więcej rozpisywać, filozofii przy szyciu takiej okładki to szczególnej nie ma – niechże teraz zatem zdjęcia same za siebie przemówią !

A okładka zadomowiła się już na dobre na bujo u mojej siostry ( klik) :

Jeszcze techniczna ciekawostka. Czy wspominałam już Wam, że klej Magic, który można dostać w każdym papierniczym i pasmanteryjnym jest prze- genialny ? Klei tkaninę do papieru, tkaninę do tkaniny, papier do papieru i z łatwością przykleiłam tę kieszeń, zamiast fastrygować. Papieru przecież szpilkować nie można.

owoc całego zamieszania

A, i owoc całego tego zamieszania – jak taka wisienka na torcie – na samym końcu 🙂 Moja makatka. Tzn. nie taka moja, bo mojej przefantastycznej siostry, ale teraz moja własna 🙂 Wisi sobie pięknie i przyozdabia mój kącik. Bo w miłym otoczeniu, realizacje kolejnych projektów z góry skazane są na same miłe rozwiązania 🙂 Czyż nie?

p.s. Zapomniałam dodać jednego. Czy wiecie, że dziury pod te dwie śruby, na których zawisły : makatka i bluszczyk sama wywierciłam ? Pierwszy raz miałam taką wiertarę w rękach!  Wiercenie w zbrojonym betonie to jednak nie przelewki, to tylko z boku wygląda, że nie wymaga nakładu siły . Ale jestem z siebie dumna i już wiem, że od teraz to będę ja, a nie mąż-  latać po mieszkaniu i wiercić dziury pod obrazki 😉 EDIT: mąż mi kazał ( i tu podkreślam, wręcz NAKAZAŁ 😉 ) napisać , że nie zrobiłam tego sama, tylko pod jego czujnym okiem i instruktażem. A idź pan, człowiek myśli, że tu czegoś wielkiego na miarę pierwszego kroku na księżyc dokonał, a tu nagle sprowadzają go z hukiem na ziemię!

 

Przeczytaj także :

  • Rewelacyjna makatka! Okładka też wspaniała:) Pozdrawiam:)

    • Dziękuje – my zatem razem z siostrą! 🙂 Pozdrawiam również ciepło 🙂

  • ależ jesteście zdolne! obie rzeczy bardzo mi się podobają i racja, że nie trzeba robić wszystkiego samemu,ale… jaka to radocha 😀

    • Radocha i zabawa przednia to fakt. Tylko ta doba jakaś taka krótka 😉

  • Anetta szyje

    Okładka jest wyjątkowa, z jaką dumą można taką nosić w ręce i się chwalić, makatka super, jesteś bardzo zdolna. 🙂

    • Zrobiłam tą okładkę siostrze i już widzę, że i mi by się podobna przydała na swój notes 🙂

  • Szyję…bo kocham i potrafię

    Zdolniachy z Was 🙂 Podoba mi się i jedno i drugie, ale ta okładka jest świetna, bardzo mi się podoba, sama bym taka przygarnęła 🙂

  • Bardzo mi się podoba Twoje dzieło. Takie proste, klasyczne, ale i z pomysłem. Też bym takie mogła mieć 😀 A makatka świetnie wpisuje się w Twój pokój. Więc moim skromnym zdaniem to była dobra wymiana i obie na tym zyskałyście 🙂

  • Fantastyczna okładka! <3