Pierwsza czapa. Pierwsze dwie!


Coś mnie naszło ostatnimi czasy, że po tym całym rękodziele skaczę sobie frywolnie pomiędzy najróżniejszymi dziedzinami. Taka niespodziewana żądza nowości! Po kilku próbnych tańcach z szydełkiem i osiągnięciu celu mojej szydełkowej misji – tj. dywanu dla córki poczułam tym razem wyraźńą miętę do drutów. Najpierw chciałam bowiem stworzyć sobie ciepłą czapę na zimę, lecz szydełkiem dość nieudolnie mi  to szło. Czapa była jakaś taka gruba i sztywna. Na głowie stała bardziej jak korona, aniżeli zgrabna czapaja.  Po czym ktoś podpowiedział mi , że na drutach uzyskam zdecydowanie bardziej miękki splot.

I ten ktoś nie kłamał! 🙂   Udało mi się wydziergać czapę, tzn nawet dwie czapy , bo na tyle starczyło mi włóczki. Powstały więc czapy bliźniacze, ajj, jakie tam bliźniacze- to dla mamy i córki przecież ! Dla mnie ,i dla mojej córy rzecz jasna 🙂 Więc czapy te, co najmniej blisko spokrewnione będą towarzyszyć nam i naszym głowom dzielnie w nadchodzących dniach na mroźnych spacerach.

c3

c0m

c2

c1

Ta z wyraźnymi różowymi serduchami to wersja dla córy. Moja ma również pas serduszek w tym pastelowym różu, lecz są one malutkie, takie na ” jedno oczko” w dziewiarskim sloganie i prawdę powiedziawszy mój aparat nie do końca je uchwycił. Zatem wybaczcie, ale musicie uwierzyć mi po prostu na słowo.

c5

c6

Czapy są dość proste w wykonaniu. Zwykły ściągacz : dwa oczka lewe, dwa prawe, długości „na oko”. Potem czapka leci same oczka prawe na zewnętrznej stronie, od któregoś tam rzędu ociupinkę zwężana. Wysokość czapki ” na oko”. Pompon- średnica, kolor ” na oko”.

No ale jest ta , czapa , a nawet dwie . Trochę na oko, trochę na głowę 🙂 Na głowie córki prezentuje się jak poniżej. Wybaczcie, że zdjęcia nie w bardziej sprzyjających czapkom, plenerowych okolicznościach, lecz mam wrażenie że ostatnio permanentnie chorujemy. W związku z czym wysunięcie chociażby nosa ( nawet w tej ciepłej czapce! ) na dwór byłoby rzeczą, której nasz lekarz rodzinny zdecydowanie by nie pochwalił ! 😉

c7

c8

I jak, dałam radę jak na pierwszą czapę? Tzn.  pierwszy czapowy dwupak? 🙂 W mojej opinii nie ma tragedii jak na pierwszy raz. I powiem Wam skrycie, że to dzierganie to całkiem mi się spodobało i nieuniknione, że chwycę za te druty jeszcze nie raz i nie dwa.

Pozdrawiam Was ciepło, Natalia 🙂

p.s. Dziergałam z włóczki NAKO Spaghetti na druty 7/8mm. Ja użyłam 9mm. Kolor nr 195. Zużyłam 2 motki. Pastelowy róż wyciągnięty z dna szafy o nieokreślonej nazwie i składzie.

Przeczytaj także :

  • Anettaszyje

    Wcale nie widać, że to pierwszy raz, oczka równe i wszystko pierwsza klasa, bardzo ładnie to zrobiłaś, a trochę się znam bo już przerobiłam kilka kilometrów włóczki, swetry robię od szkoły podstawowej.
    Pozdrawiam 🙂

  • Fajne czapy! Dawno, dawno temu coś tam na drutach robiłam, ale skończyło się chyba na szaliku czy dwóch – bez szaleństw 🙂

  • No ładnie, ładnie, pierwszy raz, a szalejesz 🙂 Mnie jakoś do drutów trochę daleko, skupiam się na szydełku, trzeba ogarniać tylko jedną rękę 😉

  • Jestem pelna podziwu – pierwsze dzieło a tak starannie zrobione i do tego z wrabianym wzorem!! Śliczne czapeczki – córeczka wygląda jak pralinka :).
    Miłego dalszego dziergania 🙂
    Ewa

  • Jestem pod wrażeniem, zdolniacha z Ciebie:-). Śliczne te czapeczki. A Córeczkę masz uroczą, pozdrawiam.

  • Cudne czapki w sama raz na zimę. Przegońcie chorobę i marsz na spacer przetestować nowe czapki. Ja ostatnio wydziergałam sobie różową czapkę na drutach i sama nie wierzę, że ją noszę!
    Pozdrawiam Chorowitków!

  • ThimbleLady

    Świetne czapy. Aż trudno uwierzyć, że to Twoje szydełkowe początki 🙂 Trzymam kciuki za dalsze eksperymenty 🙂